Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
''Amnestionowani'' uczniowie nie znajdą pracy
Z kiepską maturą nie ma szans na dobre studia, a tym samym na dobrą posadę. Ministrowi edukacji wydaje się, że maturalna "amnestia" to szansa na lepszą przyszłość dla maturzystów, którym się nie udało. Ale absolwent kiepskiej szkoła średniej wyciągnięty "za uszy" na maturze i w konsekwencji studiujący na słabej uczelni idzie prostą drogą do bezrobocia.
Amnestia dla maturzystów ogłoszona przez ministra Romana Giertycha oznaczała, że osoby, które nie zdały jednego egzaminu na pięć, ale mają średnią powyżej 30 proc., dostają maturę. Czyli mogą ubiegać się o przyjęcie na studia podczas wrześniowej rekrutacji. Ale nikt z tak niską średnią nie ma szans na studia na renomowanej uczelni. Zostaną im małe, prowincjonalne, zwykle prywatne uczelnie, na których będą studiować to, na co najłatwiej się dostać - marketing lub administrację. To stracone lata, bo absolwenci takich kierunków i uczelni mają największe problemy ze znalezieniem pracy.
Z danych GUS wynika, że dziś co czwarty bezrobotny to osoba z wyższym wykształceniem. Bo sam dyplom ukończenia studiów nie wystarczy. - Absolwentów gorszych uczelni rekrutuje się do pracy na recepcji, w telemarketingu czy biurze - mówi wprost Izabela Kluzek, rekruterka z agencji doradztwa personalnego SelectOne. - Dla pracodawcy dowodem wysokich kwalifikacji jest dyplom dobrego uniwersytetu. Bo na takich uczelniach w trybie dziennym studiują ci, którzy skończyli dobre licea, pochodzą z "dobrych" domów, znają języki, wyjeżdżali za granicę. Niektórzy pracodawcy uważają, że zdanie egzaminu na dobrą uczelnię to wstępna rekrutacja do pracy.
- Absolwenci studiów zaocznych lub prywatnych uczelni, zwłaszcza tych, które nie mają uprawnień do nadawania tytułu magistra, nie są w stanie konkurować na rynku pracy, zwłaszcza że osób po studiach jest czterokrotnie więcej niż 15 lat temu - mówi dr Michał Boni, współautor opublikowanego w lipcu przez Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych raportu "Nowe dylematy polityki społecznej".
W ostatnich latach liczba studentów dziennych zwiększyła się o 558 tys., podczas gdy zaocznych - aż o 869 tys. A zaoczni, mimo że teoretycznie na podobnych studiach co dzienni, mają o połowę mniej zajęć, i to raczej wykłady, a nie interaktywne ćwiczenia. - Na polityce społecznej studenci uczą się teraz wyłącznie treści przepisów. Nikt im nie tłumaczy, w jaki sposób można je zastosować - mówi Boni.
Wielu z tych studentów kończy naukę na licencjacie. A na rynku jest on wart tyle samo co świadectwo ukończenia szkoły policealnej. Z raportu CASE wynika, że po uzyskaniu dyplomu magisterskiego pensje pracowników wzrastają o 7-10 proc., natomiast w przypadku licencjatu w ogóle się nie zmieniają.
CASE podaje, że ponad połowa osób, które w ostatnich latach skończyły studia, to absolwenci tylko czterech kierunków - liczba absolwentów zarządzania i marketingu oraz ekonomii wzrosła o 35 proc., a pedagogiki i administracji - o 20 proc.
To najpopularniejsze kierunki w szkołach prywatnych. Z prostego powodu - to studia tanie dla uczelni, więc z najniższym czesnym. - Jest na nie dużo chętnych, więc uczelnie zwiększały limity przyjęć. Przez 15 lat kształciliśmy w izolacji od rynku pracy. Teraz rynek nam to oddaje - przyznaje prof. dr hab. inż. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich.
- A płacą za to te dzieciaki, które idą na te studia, bo tylko na takie mogą - mówi prof. Elżbieta Kryńska, specjalista rynku pracy. I dodaje: Maturalna amnestia to żadna forma pomocy. Lepiej dać im szansę na poprawkę za trzy miesiące. Na studia mogą zdawać w lutym, bo wtedy wiele uczelni, także tych lepszych, przeprowadza dodatkowe rekrutacje. To byłoby prawdziwe wyrównanie szans.
A dla absolwentów zarządzania, pedagogów i humanistów jest najmniej pracy.
Joanna Ćwiek
Źródło: http://www.gazeta.pl
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)