Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Belfer bez dyplomu to belfer bez klasy
Absolwenci szkół pedagogicznych mogą wreszcie jaśniej spojrzeć w przyszłość. Ich starsi, lecz gorzej wykształceni koledzy i koleżanki po fachu, którym nie udało się na czas ukończyć studiów, być może będą musieli pożegnać się ze swoimi posadami w szkołach. Część z nich już sama zrezygnowała z pracy, przechodząc na wcześniejsza emeryturę. Pojawią się więc nowe miejsca pracy dla tych wykształconych.
Nowe zasady gry
Zgodnie z nową wersją Karty Nauczyciela z 2000 r., pedagodzy, którzy zdobyli awans przed nowelizacją ustawy, mieli do 31 sierpnia 2006 zdobyć dyplom. Jest on obecnie wymagany od wszystkich osób tej profesji. Rozporządzenie dotyczyło nie tylko tych nauczycieli, którzy uczyli, w ogóle nie będąc magistrami. Także tych, którzy posiadali wyższe wykształcenie pedagogiczne, ale nie w dziedzinie, w której nauczali.
Jakie przewidziano kary dla tych nauczycieli, którzy okażą niesubordynację wobec przepisów? Ma ich spotkać obniżenie zarobków albo wręcz zwolnienie z pracy. Mogłoby się wydawać, że sześć lat to wystarczający okres, aby zdobyć wyższe wykształcenie, nawet jeśli od dawna nie tylko pracuje się zawodowo, ale też posiada obowiązki rodzinne.
Czy nauczyciele wywiązali się z nałożonych przez znowelizowany dokument obowiązków? Nie do końca. Liczba nauczycieli, którym nie udało się zdobyć dyplomu z dziedziny, której uczyli dodatkowo, to około 14 tysięcy. Na Warmii i Mazurach od początku września zmniejszono gażę lub zwolniono 115 nauczycieli, którzy nie dokształcili się na czas. W lubelskich szkołach, jak można dowiedzieć się w Wydziale Oświaty i Wychowania, nadal pracuje 67 nauczycieli, którzy nie spełnili ustawodawczego nakazu.
Jeśli chcielibyśmy jednak poznać całościowe dane dotyczące liczby zwalnianych nauczycieli, nie uzyskamy ich ani od Związku Nauczycielstwa Polskiego, ani od Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Koniec dodatkowych godzin
Związek Nauczycielstwa Polskiego przed upływem terminu bronił interesów swoich członkiń i członków. Starał się o umożliwienie pracy na wcześniejszych warunkach tym nauczycielom, którzy bez wymaganych uprawnień uczyli dodatkowych przedmiotów. Jednakże ministerstwo nie zmieniło zdania. Niedouczeni nauczyciele będą musieli zadowolić się pracą w dziedzinie, w której mogą pochwalić się dyplomem.
- Muszę przyznać, że liczyłam na to, że ostatecznie nie odbiorą mi tych zajęć z WoS-u – mówi Anna, wieloletnia nauczycielka w małopolskim liceum, magister historii. Do września tego roku Anna dwa razy w tygodniu oprócz zajęć z historii prowadziła także lekcje z wiedzy o społeczeństwie. – To zawsze był dodatkowy zarobek… Ale trudno, nie postarałam się, przepadło. Nie miałam do tego zupełnie głowy. Na moje miejsce dyrektorka przyjmuje teraz socjologa z kursem pedagogicznym, tuż po studiach. Przynajmniej sobie chłopak dorobi – uśmiecha się Anna.
Języki obce uprzywilejowane
Władze poczyniły jeden wyjątek: Kuratorium nadal będzie zezwalać na pracę tym nauczycielom bez dyplomu, którzy uczyli do tej pory języków obcych. Zwłaszcza, że panuje niedostatek anglistów, szczególnie w mniejszych miejscowościach. A przecież od tego roku angielskiego uczyć się będą już pierwszoklasiści.
- Bardzo się cieszę, że tak się stało – komentuje sprawę Mariola, mama trójki dzieci w wieku wczesnoszkolnym. – Gdyby zwolniono naszą panią od angielskiego, to chyba nikt na jej miejsce by się nie znalazł za taką pensję – stwierdza.
Wykwalifikowani angliści zdecydowanie wolą znajdować zatrudnienie w szkołach językowych, gdzie praca jest mniej stresująca, przyjemniejsza i przede wszystkim dużo lepiej opłacana.
- Gdybym miała pracować w szkole, to bym zwariowała – wyznaje Paulina. – Nie dziwię się władzom, że zdecydowały się na ustępstwo. Obracam się w środowisku lektorów obcych języków i wiem, że w obliczu takich możliwości, jakie otwierają się dla nas na rynku, w obliczu tego, że coraz więcej osób chce się uczyć języków dla samych siebie, nauczanie w szkole jest dla nas krokiem do tyłu w karierze. To zupełnie co innego uczyć w szkole językowej czy prywatnie na własną rękę, niż w takiej na przykład podstawówce. W szkole językowej ma się ten komfort, że wszyscy przychodzą dobrowolnie i w tym konkretnym celu: poznać język. I tak naprawdę, to ustępstwo to woda na nasz młyn. Im więcej niekompetentnych nauczycieli języków obcych w szkole publicznej, tym więcej klientów dla nas.
Wcześniejsza emerytura na ratunek
Mimo badań przeprowadzanych przez samorządy, w ciągu sześciu lat trudno było ustalić, jakie decyzje co do dalszej kariery podejmą niedouczeni nauczyciele. Czy będą się uczyć i bronić prac magisterskich? Czy zbagatelizują wymogi ustawy? Czy – a dla niektórych ta możliwość wydaje się najkorzystniejszym rozwiązaniem – przejdą na wcześniejszą emeryturę?
Oświatowi specjaliści żywili obawy co do losów szkół: jeśli odejdzie wielu nauczycieli, jak dyrekcje poradzą sobie z prowadzeniem zajęć? Najprawdopodobniej więc władze odetchnęły z ulgą, gdy okazało się, że z tej możliwości skorzystało mniej niż 0,5% spośród 24 tys. zatrudnionych nauczycieli.
- Początkowo nad tym rozwiązaniem zastanawiali się wszyscy moi koledzy i koleżanki – mówi Zbigniew, który w szkole w małym mieście uczył biologii i chemii. – Nawet planowaliśmy, że otworzymy prywatne liceum czy studium… Ale ostatecznie tylko ja podjąłem decyzję, że się nie uczę tylko odchodzę. Reszta na łapu capu zaczęła brać się za zaoczne studia. Wydaje mi się to nieporozumieniem; tak naprawdę robią to tylko i wyłącznie po to, żeby mieć papierek. Nie sądzę, żeby ktokolwiek z nich czuł się teraz naprawdę lepiej wykształcony – mówi z rozgoryczeniem Zbigniew. – Ja nie żałuję. Teraz sobie mogę posiedzieć na działeczce i jest fajno – dodaje.
Jak zwykle cierpią uczniowie
Są już pierwsze sygnały dramatów spowodowanych posunięciami zgodnymi z ustawą. W Lublinie dyrektor Szkoły Podstawowej nr 27 z dnia na dzień 5. września zwolnił wieloletnią, uwielbianą przez rodziców i uczniów nauczycielkę. Właśnie dlatego, że przez 6 lat nie zdołała ukończyć wymaganych studiów. Dzieci są zrozpaczone, a rodzice zrozpaczeni i oburzeni. Walczą o przywrócenie nauczycielki, przekonując, że nie formalne wykształcenie się liczy, a zdolności pedagogiczne, które nauczycielka posiada w najwyższym stopniu.
Co na to Kuratorium? Lech Sprawka, lubelski kurator oświaty, przyznaje, że tego rodzaju posunięcie ze strony dyrektora, choć pozornie zgodne z prawem, jest niedopuszczalne. – Gdy dzieci zaczynały pierwszą klasę, dyrektor powinien uprzedzić rodziców, że wychowawczyni odejdzie, jeżeli nie uzupełni wykształcenia – przyznał Lech Sprawka w rozmowie z Kurierem Lubelskim. – Pod koniec roku szkolnego w drugiej klasie, a najpóźniej w sierpniu, powinien o tym przypomnieć i uprzedzić, że musi zmienić wychowawcę.
Z drugiej strony, kuratorowi nie spodobała się opieszałość dyrekcji w egzekwowaniu podjętych postanowień. – To niedopuszczalne, że nauczycielka prowadziła przez trzy dni zajęcia, chociaż z mocy ustawy przestała być pracownikiem szkoły – mówi Sprawka. – Podobnie jak i to, że dyrektor mówił rodzicom, że powinni pisać do ministra z pominięciem kuratorium. Na spotkaniach z dyrektorami tłumaczyłem, co należy zrobić, gdy chcą nadal zatrudniać nauczycieli, którzy nie podwyższyli kwalifikacji. Widać, że dyrektor nie słuchał.
Nieposłuszni nauczyciele to niecałe 2 procent
Ta sytuacja, choć bez precedensu, nie jest jednak, jak przekonują specjaliści, żadną katastrofą. Tak naprawdę liczba nie posiadających dyplomu nauczycieli z doświadczeniem zawodowym nie jest wielka. - Nie grozi nam paraliż szkół, 10 tys. to niecałe 2 proc. wszystkich uczących pedagogów - zapewnia Gazetę Wyborczą prof. Krzysztof Konarzewski z Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.
Ustawa jest ustawą, i lepiej z punktu widzenia porządku społecznego, gdy przestrzega się jej, niż gdy patrzy się na nią przez palce. Pojawia się jednak pytanie: na co liczyli – i zapewne nadal liczą – ci nauczyciele, którzy nie zastosowawszy się do wymogów Karty Nauczyciela 1 września 2006 przyszli jak zawsze do pracy?
Kasia Michalczak
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)