Chrzest w pracy

.Grabarza zostawia się w dole, pilotowi wmawia awarię - robienie nowemu pracownikowi dowcipów to tradycja stara jak świat i ciągle żywa!

Niezależnie od zawodu, wieku wszyscy lubimy dowcipy w pracy. Pewnie dlatego w wielu zakładach obowiązuje niepisana tradycja zrobienia żartu nowemu pracownikowi. Pomysłowość w tym zakresie nie zna granic.

Serce na podłodze

Nowe pielęgniarki chrzest przechodzą nawet na sali operacyjnej. - Ostatnio starsze koleżanki podrzuciły debiutantce Ani zabawkowe sztuczne serce - mówi dr Jacek, jeden z warszawskich chirurgów. - Specjalnie rzuciły tak, żeby upadło na ziemię. Dziewczyna się przeraziła. Blada szeptała, że przestało bić. A myśmy ze śmiechu nie mogli wyjść z sali - kończy. Chirurdzy potrafią też rzucić koleżance amputowaną nogę czy rękę. Ale naprawdę makabryczne zabawy dla nowych wymyślają pracownicy zakładów pogrzebowych. - Przyjścia nowego nie mogliśmy doczekać się przez cały weekend - zdradza jeden ze starszych pracowników. - Posadziliśmy nieboszczyków na krzesłach, bo w takiej pozie po jakimś czasie zaczynają jakby chrząkać i ulotniliśmy się pod jakimś pretekstem. Młody miał dokończyć pracę. Po paru minutach wyleciał, wrzeszcząc wniebogłosy - śmieje się.

LOT: Boże, spadamy!

.Oryginalną tradycję, niemal od powstania linii lotniczych LOT, mają piloci. Kiedy za sterami zasiada niedoświadczony kolega, bez opamiętania nawijają o katastrofach. - Kiedy już się mocno zestresuje, na umówiony sygnał milkniemy - zdradza Mariusz, jeden z kapitanów. - Wtedy kapitan (nie naciska guzika radia) nadaje do wieży sygnał SOS. Udając zdenerwowanie, prosi młodego pilota, żeby szukał miejsca na awaryjne lądowanie. Najczęściej nad górami lub wodą. Kiedy zaczyna się modlić o przeżycie, zdradzamy, że to żart. Rzadko który potrafi po takim czymś wydusić z siebie choć słowo...

Nikt nie ma żalu

Czemu uwielbiamy dowcipkować z nowych w pracy? - Bo to jedna z najstarszych naszych tradycji. Świadczy o potrzebie wspólnoty, ale też i pewnego wymuszenia czy oswojenia tego, co jest inne, obce i nie należy do naszej grupy - przekonuje dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Ta tradycja ma pokazać "kotom", że dopóki przez to nie przejdą, nie zostaną przyporządkowani do swoich.

Dlatego też młodzi strażacy nie mają żalu, gdy po pierwszej akcji cała drużyna oblewa ich wodą. - Mnie przełożony kazał po pożarze wykopać dół - wspomina Kevin Aiston, najpopularniejszy w Polsce strażak. - Nie zdążyłem zauważyć, gdy nad dziurą pojawili się koledzy z sikawkami. Odkręcili prądnicę i po chwili pływałem w basenie - śmieje się. Kevin też nabiera młodzież. - Wysyłam ich po śrubokręt dla leworęcznych albo farbę w paski - mówi. Za odłączone myszki komputerowe nie denerwują się początkujący księgowi, za blokowanie komputerów hasłami - nowi informatycy. - Bo ważne jest to, żeby to był dobry kawał, a nie znęcanie się niczym fala w wojsku - podsumowuje dr Szopski.

Dariusz Brzostek

Artykuł udostępniony przez:
.

 

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed