Ciężka dola serialowej kobiety pracującej

"Ja jestem kobieta pracująca - żadnej pracy się nie boję!" - mówiła bohaterka serialu "Czterdziestolatek". Jaki dziś jest obraz kobiety pracującej w polskich serialach?

Postać grana przez Irenę Kwiatkowską miała niespożyte siły i coraz to dziwniejsze zajęcia. Była humorystycznym symbolem emancypacji kobiet i socjalistycznego przodownictwa pracy. W dzisiejszych telenowelach nie brak pracujących kobiet i też związanych z nimi stereotypów.

O pracy żony decyduje mąż

Dr Beata Łaciak, socjolog z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego bada, jak polska rzeczywistość odbija się w serialach. - Choć seriale ukazują społeczeństwo dość wiernie, wiele zjawisk ujmują w sposób schematyczny. Zwłaszcza, jeśli chodzi o sytuację kobiet - uważa. - Pracujące bohaterki prawie nigdy nie decydują samodzielnie o swojej karierze. Nawet młode, wykształcone osoby pozwalają na to, żeby decyzje o ich życiu zawodowym podejmował mąż. A on z reguły chce mieć żonę w domu.

.I tak w "Klanie" Grażynka nie poszła na studia i nie wyjechała za granicę, bo jej mąż Rysio zdecydowanie się temu przeciwstawił. Chciał, żeby zajmowała się domem i wychowywała dzieci. Gdy w końcu poszła do pracy, w scenariuszu od razu pojawiły się wychowawcze problemy z córeczką. Grażynka musiała wziąć urlop, nie wiadomo na jak długo. W inteligenckiej i zamożnej rodzinie Pawła i Krystyny Lubiczów chęć powrotu żony do pracy po urodzeniu dziecka, spotkała się z dużym oporem ze strony męża. Hanka Mostowiak z "M jak Miłość" zawsze musi przekonywać Marka, żeby pozwolił jej pracować, a i tak ma więcej szczęścia niż jej koleżanka Kaśka, pracująca jako kelnerka, którą mąż po prostu zabiera z pubu siłą.

Jeśli kobieta postanowi pracować mimo zakazu męża, zwykle źle się to dla niej kończy. Dla Marysi Zduńskiej z "M jak miłość" decyzja o pokierowaniu rodzinną przetwórnią kończy się niemal rozwodem, a jej firma i tak w końcu zostaje podstępnie przejęta przez nieuczciwego konkurenta.

Gdy Halina z "Plebanii" decyduje się na pracę w urzędzie, ściąga na swoją głowę burzę: mąż krytykuje ją za to, że nie gotuje obiadów, że się inaczej ubiera, że wybiera się do teatru z kolegami z pracy itp.

A jeśli już kobiecie uda się ubłagać męża i zacząć pracę, to i tak nie może liczyć na to, że partner odciąży ją w domowych obowiązkach. - Mężowie raczej kobietom w niczym nie pomagają, może poza okazjonalnymi świątecznymi zakupami, zawiezieniem dziecka do szkoły, czy ubieraniem choinki - mówi Beata Łaciak. - Nie myją podłogi i nie kupują chleba. Badania potwierdzają, że tak jest w rzeczywistości: większość polskiego społeczeństwa uważa, że kobieta powinna godzić obowiązki zawodowe z domowymi. Na szczęście jakieś zmiany można zauważyć w najmłodszym pokoleniu - w domu Madzi, Kingi, Piotrka i Kuby z "M jak Miłość" chłopaki gotują i sprzątają prawie równie często, jak dziewczyny.

Praca czy dziecko?

Kolejny problem, przed którym stają bohaterki seriali to, jak pogodzić karierę z macierzyństwem? - Z badań przeprowadzonych przez prof. Małgorzatę Szpakowską, która zanalizowała pamiętniki i dzienniki kobiet po 1989 roku, wynika, że dla większości Polek to bardzo trudna decyzja. Ale seriale nadmiernie dramatyzują tę sytuację.

Matka z telenoweli prawie zawsze na pierwszym miejscu stawia ciążę i dziecko. I dobrze na tym wychodzi. - Gdy bohaterka zajdzie w ciążę, mimo różnych problemów, następuje w jej życiu ogólne oczyszczenie i odnowienie - mówi Beata Łaciak. - Serialowe macierzyństwo ma uświęcającą moc: rodziny przebaczają sobie wszystkie grzechy, pary schodzą się na nowo. Okazuje się, że kobietą w ciąży mogą się zająć całkowicie obcy jej ludzie (np. Żaneta w "Na Wspólnej") i że w ciąży mogą bez trudu zdać maturę i dostać się na studia ("Pierwsza miłość").

Jeżeli jednak przyszła mama dba o pracę bardziej, niż o przyszłego potomka, finał może być tragiczny. Kinga z serialu "Na Wspólnej" poroniła.

Problemy z ciążą w pracy pojawiają się wtedy, gdy bohaterka jest zatrudniona w prywatnym sektorze. Tu nie obowiązują żadne zasady i taki pracodawca bez skrupułów zwalnia przyszłą mamę (przypadek Hanki i Ewy z "M jak Miłość").

Kobieta interesu: zła lub nieszczęśliwa

W serialach kobiety na kierowniczych stanowiskach pojawiają się dwa razy rzadziej niż mężczyźni - ocenia Beata Łaciak. - W "Na dobre i na złe" ordynatorem nigdy nie została kobieta. W "Plebanii" kobieta została kierownikiem dopiero w ostateczności, gdy jej poprzednicy okazali się całkowicie niekompetentni lub nieporadni. Także serialowi dyrektorzy szkół to najczęściej mężczyźni.

Za to dużo częściej w serialach pojawiają się kobiety prowadzące własną działalność gospodarczą. Z reguły nie są to duże firmy a ich właścicielki nie dorobiły się majątku samodzielnie, tylko odziedziczyły go po bogatym mężu lub rodzinie: Monika Ross przejmuje Elmed w wyniku małżeństwa, które trwało tydzień ("Klan"), Marysia Zduńska dziedziczy przetwórnię po zmarłym ojcu ("M jak Miłość"), Izabela Brzozowska zostaje prezesem Bud-Maksu po śmierci męża ("Na Wspólnej").

Serialowe biznesowomen to zwykle kobiety nieszczęśliwe, zgodnie z regułą, że udana kariera zawodowa kobiety zawsze niszczy jej życie osobiste. W nowych serialach pojawia się więcej kobiet samodzielnych, aktywnych zawodowo, lepiej wykształconych, takich jak "Magda M." albo trzy przyjaciółki z "Pensjonatu Pod Różą".

Życie to nie telewizja

Ilona Łepkowska, autorka scenariuszy najbardziej popularnych telenowel, takich jak "Klan", "Na dobre i na złe" i "M jak Miłość" uważa, że kobiety w jej serialach nie są przedstawiane stereotypowo. - Pokazuję bardzo różne kobiety: i te niezależne, przebojowe, i takie, które wybrały życie przy mężu, jako żony i matki - twierdzi. - Serial powinien być wiarygodny i bliski życia, dlatego nie mogę pokazywać, jak Lucjan Mostowiak biega ze szmatą a Barbara naprawia furtkę. Tego nikt by nie chciał oglądać.

Według badań medioznawcy, Wiesława Godzica, rzeczywiście polscy widzowie wolą oglądać "normalsów", czyli zwykłe życie zwykłych ludzi. - Przekaz ukazujący odbiorcy jego własne odbicie jest łatwiejszy do przyjęcia - mówi dr Urszula Kurczewska z Instytutu Socjologii UW.

Z jej badań wynika, że duża część widzów traktuje seriale jako główne źródło wiedzy o otaczającym świecie. Telenowele przekazują wzorce myślenia o rzeczywistości, zachowania, emocje.

W ten sposób koło się zamyka. Bo kto ogląda seriale? Przede wszystkim kobiety, często słabiej wykształcone, bywa, że niepracujące, podległe mężowi. W patriarchalnie przedstawiających kobiety telenowelach widzą siebie i są zadowolone - mówi Kurczewska.

Katarzyna Pawłowska

Źródło: http://www.gazeta.pl


Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed