Czy warto się przekwalifikować?

Jedni skaczą z kwiatka na kwiatek i w ciągłym zmienianiu nie tylko miejsc, ale i charakteru  pracy nie widzą nic złego. Ci zazwyczaj budzą się z trzydziestką na karku i bagażem doświadczeń zawodowych, z których żadne nie zasługuje na poważniejszą wzmiankę. Inni kurczowo trzymają się jednej posady i gdy nagle cięcie kadr czy widzimisię zarządu uczyni z nich bezrobotnych, a rynek pracy nie jest łaskawy dla ich fachu, nie są w stanie się podnieść. Toteż trzeba trzymać rękę na pulsie: mieć pomysł na siebie, być dobrym w tym co się robi, ale gdy trzeba, umieć się przekwalifikować.

Pomyśl, zanim zrobisz

.Zanim zdecydujesz się zmienić zawód, niezależnie od tego, jakie są twoje motywy, przeanalizuj spokojnie nie tylko swoją dotychczasową ścieżkę kariery, ale też predyspozycje i kompetencje, które posiadasz, a nie zostały do tej pory wykorzystane. Nie ma sensu rzucać się na zawód grafika tylko dlatego, że uważasz, że w tym fachu na pewno znajdziesz pracę. Zastanów się: może nigdy nie wychodziły ci ładne rysunki, ale za to masz dobre pomysły i umiesz organizować pracę innych? W takim razie zamiast brać kurs grafiki, naucz się profesjonalnie zarządzać projektami.

- Byłam pewna, że muszę za wszelką cenę skończyć informatykę, żeby raz na zawsze uwolnić się od mojego okropnego zawodu, bo tylko po informatyce będzie pewna praca – opowiada Karolina. - Przez dwa lata pracowałam jako zarządczyni hotelu i miałam już tego naprawdę serdecznie dosyć. Mimo że dawno temu, kończąc turystykę i hotelarstwo, myślałam, że to naprawdę moje powołanie! Więc płaciłam za zaoczne studia i ledwo na nich kulałam… Jednocześnie zupełnie na boku nadal pasjonowałam się podróżami. Każdy urlop spędzałam wędrując po Skandynawii. I pewnego razu przypadkowo znalazłam ogłoszenie jednego z biur  podróży: poszukiwano przewodnika po Finlandii! Okazało się, że mogę z powodzeniem łączyć pasję z pracą! To było moje zawodowe wybawienie.

Oczywiście, nie wszyscy mają takie szczęście, jak Karolina. Kiedy głód zagląda do garnków, trudno myśleć o samorealizacji w pracy.

Kurs operatora wózków widłowych…

W sytuacji bezrobocia nie ma sensu obstawać przy swoim fachu, nawet jeśli jest się wprost stworzonym do tego, co robiło się przez 10 poprzednich lat. Pomijając zwyczajny przymus rynku pracy - zawsze może się okazać, że w nowym zawodzie jesteśmy tak samo dobrzy. Dlatego warto się szkolić w nowych dziedzinach. Kursy i szkolenia przekwalifikowujące organizuje Urząd Pracy. Można zarejestrować się w nim dwojako: albo jako osoba poszukująca pracy – gdy otrzymuje się świadczenia z innych źródeł, takie jak renta socjalna, renta z ZUS-u czy ubezpieczenie u współmałżonka – albo – jeśli takich świadczeń się nie dostaje - jako osoba bezrobotna. Ponadto, zawodowe kursy specjalistyczne oferują nie tylko prywatne szkoły czy studia wyspecjalizowane w jednym kierunku, ale też Zakłady Doskonalenia Zawodowego.

.Duże wzięcie mają – zapewne od wielu lat - kursy komputerowe, a także wszelkie związane z rachunkowością. Obecnie największą popularnością cieszą się również kursy: manikiuru, kosmetyczny, fryzjerski, kurs cateringu czy operatorów wózka widłowego - niezbędny atut przy wyjeździe do pracy na Zachód.

- Będę musiał się zakręcić za tym kursem – wyznaje Jacek, dotychczas asystent do spraw analizy w jednej z firm produkujących specjalistyczne oprogramowanie, oczywiście z wyższym wykształceniem. – Rzuciłem pracę, bo zupełnie się w niej nie rozwijałem. Czuję, że więcej mi da, jak popracuję przez rok czy dwa za granicą; na początek może być niskie stanowisko. A słyszałem od znajomych, którzy siedzą w Londynie, że z polskim kursem operatora wózków widłowych można zarobić ponad dwa razy więcej na godzinę.

…lub studia MBA

Styl przekwalifikowywania się zależy od tego, czym się wcześniej zajmowaliśmy. Bo zmiana kwalifikacji jest owszem zmianą sporą, ale tylko w obrębie struktur poziomych. Dotychczasowy fryzjer rzadko po kilku miesiącach nauk i starań znajduje pracę jako grafik, a niedawna kierowniczka projektów nieprędko zdecyduje się zostać barmanką.

Jednak już specjalistce od reklamy łatwiej w kilka miesięcy zostać finansistką. Wśród zawodów bardziej prestiżowych i dobrze płatnych zmiana profilu nie musi wiązać się ze zwolnieniem z pracy. Często wynika ona z poczucia wypalenia w danym fachu, z obawy przed utratą elastyczności. Jak twierdzi Maja Kuryłło, specjalistka od rekrutacji, kilkakrotna zmiana kierunku kariery nie musi jeszcze wcale świadczyć o tym, że pracownik czy pracownica są felerni.

Taka zmiana zawsze jest ryzykiem, ale nie musi być postawieniem na jedną kartę. Gdy nad głową nie wiszą niezapłacone rachunki, można nową ścieżkę kariery rozbudowywać z namysłem i stopniowo. Zwłaszcza, że nie trzeba bać się, co na to szef czy szefowa – odpowiednio przedstawiona potrzeba odmiany tylko utwierdzi ich w przekonaniu, że jesteśmy kimś dążącym do stałego rozwoju. Co to jednak znaczy „odpowiednio przedstawiona"?

Anna po pięciu latach pracy na stanowisku specjalistki do spraw kontaktów z klientami wiedziała już, co chce a czego nie chce robić w życiu. - Od jakiegoś pół roku powtarzałam sobie: nie znoszę już tych klientów, mam dosyć gadania z nimi. Pewnego razu zwierzyłam się przyjaciółce psycholożce i ona mnie oświeciła. Dlatego kiedy spotkałam się z szefową, żeby to wszystko powiedzieć, nie zaczęłam od narzekania. To by nic nie dało! Powiedziałam po prostu: marzę, żeby pracować teraz w rekrutacji. Jestem pewna, że właśnie do tego najbardziej się nadaję. Szefowa nie popatrzyła na mnie jak na idiotkę. Wykazała wiele zrozumienia i chociaż nie do końca jej to było w smak, to zaproponowała mi na początek dzielenie jednych i drugich obowiązków – żeby sprawdzić, jak sobie radzę. No i poradziłam sobie świetnie, teraz już nie pamiętam, jak się z klientami rozmawia! – żartuje Anna.

Przełożeni mogą zaproponować zmianę pośrednią – gdzie nowe stanowisko zawiera w sobie część obowiązków dawnego. Mogą też – jeśli naprawdę im na nas zależy – zafundować odpowiednie szkolenia, jak choćby MBA.

Teoria to nie wszystko…

Kursy czy nawet studia nie są jedynym sposobem na to, aby się przekwalifikować. Równie dobrym – i o ileż bliższym faktycznemu doświadczeniu, o które przecież tu chodzi – są różnego rodzaju praktyki.

Magda w trakcie swojej pracy dziennikarki zdała sobie sprawę, że tak naprawdę chce pracować w fundraisingu dla organizacji charytatywnych. - Zgłosiłam się jako wolontariuszka do jednej z krakowskich fundacji na rzecz chorych. Przez pół roku miałam naprawdę ciężką sytuację, bo po powrocie z pracy w redakcji rzucałam się na czekające do załatwienia sprawy fundacji. Nie mówiąc o tym, że weekendy były absolutnie stracone. Ale opłacało się, bo po tych sześciu miesiącach szefowa zaproponowała mi normalny etat! Wprawdzie za mniejszą sumę niż w piśmie, w którym pracowałam, ale i tak się zgodziłam. Nareszcie robię to, co lubię.

…a życie jest jedno

Możliwości przekwalifikowania jest całkiem sporo. Nie ma więc sensu osiadać na laurach, albo, co gorsza, narzekać jak to w życiu nam nie wyszło, bo swoją prawdziwą pasję zawodową odkryliśmy za późno – za późno o cztery lata kariery w zupełnie innej dziedzinie. Mimo że to banał, sprawdza się i tutaj: życie jest tylko jedno. Warto walczyć o to, by było mu po drodze z naszymi potrzebami i pragnieniami.

Kasia Michalczak

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed