Inspekcja pracy zbadała banki

.Wydawałoby się, że etat w banku to dobra posada. Tymczasem z najnowszego raportu inspekcji pracy wynika, że równie często dochodzi tam do łamania praw pracowniczych i wyzysku jak w supermarketach.

W moim banku wszystko jest podporządkowane klientowi. Jak wchodzi, niezależnie od tego, jak bardzo jesteś zajęta, musisz rzucić wszystko i natychmiast się nim zainteresować. Inaczej pójdzie do konkurencji, a do tego nie wolno ci dopuścić. Jego sprawę też trzeba załatwić maksymalnie szybko. - W ciągu ośmiu godzin pracy nie da się tego wszystkiego zrobić. Dlatego codziennie zostajemy po godzinach – mówi pracownica oddziału dużego banku w Krakowie.

Kilka dni temu inspekcja pracy opublikowała raport dotyczący przestrzegania przepisów prawa pracy w bankach. Okazało się, że na 80 placówek zatrudniających ponad 16 tys. pracowników, w ponad 40 proc. placówek nie udzielano pracownikom urlopów, w 38 proc. nieprawidłowo ewidencjonowano czas pracy, w ponad 30 proc. pracownicy byli zmuszani do pracy po godzinach bez żadnego wynagrodzenia. – Skontrolowaliśmy banki i duże, i małe, między innymi Bank Ochrony Środowiska, Kredyt Bank, PKO S.A. czy SKOK. Wszędzie były jakieś nadużycia – mówiła w zeszłym tygodniu na konferencji prasowej dyrektor departamentu prawnego GIP Iwona Hickiewicz.

Na czym polega specyfika pracy w banku? Popytałam bankowców.

Ostatnio banki starają się przyciągnąć klientów coraz szerszą i tańszą ofertą kredytów, zapewniają, że ich doradcy dojeżdżają do klientów, wydają decyzje kredytowe w ciągu 24 godzin, od ręki otwierają konta osobiste, obniżają koszty kredytów i gwarantują, że w ich banku klienci nie stoją w kolejkach. To wszystko odbywa się jednak kosztem pracowników. – Jest za dużo pracy i za mało pracowników – mówi doradca klienta w jednym z warszawskich banków.

.Największą zmorą bankowców są plany sprzedażowe, czyli liczba wniosków, które należy w ciągu dnia rozpatrzeć, i klientów, których trzeba zdobyć. Jeśli nie robimy normy, mamy niższe premie. A nasze wynagrodzenie jest przeważnie prowizyjne – wyjaśnia doradca klienta w banku w Warszawie.

U nas długo było spokojnie. Aż znalazł się taki przodownik pracy, który pracował praktycznie bez przerwy. Oczywiście opracowywał więcej wniosków niż pozostali. Góra doszła do wniosku, że my też tak możemy. I podwyższono nam normę – mówi bankierka z Poznania.

W plany sprzedażowe wpisany jest także obowiązek zdobywania nowych klientów. Na forum Gazeta.pl pracownicy banków skarżą się, że są zmuszani przez swoich szefów do dzwonienia pod numery z książki telefonicznej, do rozdawania ulotek na ulicach i w centrach handlowych. – Na wiosnę dochodzą także targi mieszkaniowe. Musimy być na każdych i tam zdobywać klientów – mówi pracownica banku w Warszawie.

Wychodzenie z pracy o czasie nie jest mile widziane. – Czasem muszę sama odebrać dziecko z przedszkola. Jeśli wychodzę o 16, to zawsze kierowniczka pyta mnie, czy na pewno nie mam już nic do roboty – mówi pracownica banku w Krakowie. – U nas w ogóle nie jest to możliwe. Z uwagi na procedury bezpieczeństwa wychodzimy wszyscy razem. Jeśli skończyliśmy swoją pracę, a kierowniczka jeszcze nie – musimy na nią czekać – tłumaczy inna.

Rzadko jednak za pracę po godzinach dostają dodatkowe pieniądze albo wolny dzień. – My zapisujemy godzinę wyjścia z pracy na liście obecności, ale nikt się tym za bardzo nie przejmuje. I jeszcze się nie zdarzyło, żeby znalazło to odzwierciedlenie w naszej pensji – mówi pracownica banku z Poznania. Nikt nie bierze pod uwagę także ich pracy na targach mieszkaniowych ani biegania z ulotkami.

Kontrola inspekcji pracy doprowadziła do wyegzekwowania na rzecz ponad 2 tys. pracowników 1 145 735 zł. zaległych wynagrodzeń, a 669 pracownikom udzielono zaległych urlopów wypoczynkowych.

Joanna Ćwiek

Artykuł udostępniony przez:
.

 

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed