Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [4]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [2]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [0]
- Edukacja [0]
- Elektronika [0]
- Elektryka [0]
- Energetyka [0]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [43]
- HR / Kadry [2]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [6]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [2]
- Marketing / Reklama [3]
- Mechanika [2]
- Medycyna [1]
- Motoryzacja [0]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [7]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [1]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [6]
- Prace biurowe [1]
- Prawo [1]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [1]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [3]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [0]
- Turystyka i hotelarstwo [1]
- Ubezpieczenia [9]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [1]
- Inna [60]
Jak mówić o swoim doświadczeniu?
Niektórzy z nas mają za sobą setki rozmów kwalifikacyjnych. Niektórzy dopiero zaczynają szukać. Niezależnie od sytuacji wszyscy wiemy, że spodobanie się pracodawcy to trudna sztuka. Nawet, jeśli jesteś złotym jabłkiem na gałęzi, może okazać się, że szukano akurat rumianej papierówki. Dlatego warto przemyśleć krok po kroku swoje postępowanie przed i w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, aby jak najlepiej przygotować się do tej godziny zero.
Wyobraź sobie, że to Ty rekrutujesz
Przygotowując się do rozmowy wejdź w skórę osoby, która rekrutuje na dane stanowisko. Czego oczekuje? Czego się spodziewa? Jak sobie wyobraża dobrego pracownika czy pracownicę na danym stanowisku? – To pytania podstawowe, na które dobrze jest sobie odpowiedzieć. Warto zawczasu wiedzieć, na ile spełnia się wymagania osoby rekrutującej i do jakiego stopnia trzeba będzie zaproponować coś w zamian, coś, czego może ta osoba się nie spodziewa, a okaże się interesującym, świeżym rozwiązaniem.
- Na trzecim roku studiów tak się złożyło, że skończył mi się dopływ gotówki od rodziców… Musiałam coś wymyślić, żeby mieć co jeść i tak dalej – opowiada Marta. - Znalazłam ofertę agencji podróży blisko mojej uczelni. Poszłam tam przed rozmową anonimowo, żeby sprawdzić, jaka jest atmosfera i w ogóle. Przy okienkach siedziały sztywne panie w garsonkach i panowie w garniturach… Przeraziłam się: ja w moich glanach i z dredami nie mam najmniejszych szans! Ale potem postanowiłam spróbować. Przyjaciółka z psychologii pomogła mi opracować strategię zachowania. Poszłam na rozmowę kolorowa, roześmiana, pełna radości życia… Cały czas gadałam o podróżach i o tym, jak lubię ludzi… Rekrutującej pani tylko się tak oczy coraz szerzej otwierały… No i przyjęli mnie! A co dziwniejsze, jak zaczęłam pracę, wszyscy oczekiwali ode mnie, że będę takim wesołym promyczkiem, wytchnieniem od nudy i tak dalej… No i siłą rzeczy taka się stałam – konkluduje Marta.
Każdą ofertę traktuj indywidualnie
To nie jest łatwe, bo powiedzmy sobie szczerze: wysyłamy dziesiątki CV po to, aby za którymś razem wreszcie „trafić" na zainteresowanie. Ta strategia jednak może przynieść odwrotny skutek: dużo włożonej energii i zero rezultatów. Znasz przecież powiedzenie: jeśli coś jest do wszystkiego, to musi być do niczego.
Jeżeli na każdą ofertę odpowiadasz pisząc, że jesteś osobą zorganizowaną, pracowitą i twórczą, tak naprawdę nie mówisz nic istotnego o sobie. Wśród tysięcy CV leżących na biurku rekrutującej czy rekrutującego przynajmniej 50% zawiera tego typu formułkę.
Dlatego warto potraktować sprawę indywidualnie. Sprawdzić styl działalności firmy nie tylko przed rozmową kwalifikacyjną, ale już przed wysłaniem CV. Poszukać informacji o firmie, wejść na jej stronę internetową, sprawdzić, czy sama prezentuje siebie jako grupę postrzelonych maniaków czy może statecznych strategów. I do tego wizerunku dopasować to, co i jak zamieścisz w swoim życiorysie. Stanowisko stanowisku nierówne: specjalista od PR w firmie farmaceutycznej to zupełnie inny człowiek niż osoba na tym samym stanowisku w firmie organizującej imprezy integracyjne. Przekonał się o tym Damian.
- Pisałem e-maile do tysięcy firm, bo bardzo chciałem po prostu dostać wreszcie pracę i nie miało dla mnie znaczenia, w jakiej firmie. No i w efekcie nie dostałem w żadnej. Teraz myślę, że po prostu na nikim nie robiło wrażenia to, że znam trzy języki i skończyłem świetną uczelnię – bo większość kandydatów tak się prezentowała. Powinienem czymś się wyróżnić. Choćby tym, że moje hobby to finger board. Czymś, dzięki czemu to właśnie ja zostałbym zapamiętany.
Wierz w to, co mówisz
- Kandydowałam na stanowisko specjalistki od marketingu. Bardzo zależało mi na tej pracy, spędziłam dwa wieczory nad układaniem CV tak, żeby dobrze wyglądało i było adekwatne do stanowiska – opowiada Kinga, obecnie administratorka niewielkiego kina w dużym mieście. - Kiedy znalazłam się oko w oko z rekrutującym, zadał pierwsze pytanie: jakie ma pani doświadczenie? Wtedy nagle ogarnęła mnie panika: wyobraziłam sobie, że on doskonale wie, że na poprzednim stanowisku, niby-specjalistki od marketingu w wydawnictwie, poprawiałam nagłówki gazetek branżowych. Że moje „doświadczenie w kontakcie z klientami" ogranicza się do kilku telefonów do potencjalnych zainteresowanych, a mój angielski jest dobry, ale nieużywany od pół roku. Więc wydukałam kilka skromnych informacji, które nijak miały się do wizji mojej osoby, jaką roztaczałam w CV i wiedziałam, że już mogę się pożegnać z tą pracą…
Kinga popełniła podstawowy błąd, jaki może dopaść osobę na rozmowie kwalifikacyjnej: dała się zjeść stresowi. W momencie konfrontacji z kimś, kto miał jawnie oceniać jej adekwatność na dane stanowisko, przestała wierzyć w siebie. Zobaczyła siebie w najbardziej sceptycznym z możliwych świetle.
A przecież wiadomo, że każdy z nas, nawet najbardziej wykształcony i doświadczony, może zostać zdemaskowany jako ignorant, jeśli tylko spojrzy się odpowiednio nieprzychylnym okiem na cechy czy posunięcia, które obiektywnie owszem, nie są pozytywne, ale przecież mało istotne na tle całokształtu.
Dlatego warto przede wszystkim uwierzyć, że to, co pisze się w CV na temat swoich osiągnięć, to nie próżne kłamstewka mające złapać pracodawcę na lep, ale prawda o nas przedstawiona w taki sposób, aby uwypuklić najkorzystniejsze elementy. Oduczmy się wreszcie niepotrzebnej skromności, która była przydatna kilka dekad temu, a obecnie jest tylko zawalidrogą na ścieżce kariery.
Co tak naprawdę chcą usłyszeć
Pracodawcy niekoniecznie szukają zawsze przebojowych i maksymalnie kreatywnych pracowników. Wbrew temu, co na ogół sądzą kandydaci oraz temu, jak usiłują się zaprezentować, może być zupełnie inaczej. Dowodzą tego badania dotyczące preferencji pracodawców, które wykazały, że najbardziej cenione cechy pracowników to uczciwość, samodzielność myślenia i pracowitość. Oczywiście preferencje pracodawców zależą przede wszystkim od charakteru firmy i stanowiska, ale warto zdawać sobie sprawę, że punkt widzenia pracodawcy to dobro firmy jako całości.
Wykreuj dobrego kandydata: siebie
Chcą zaradnych? Opowiedz o wyprawie w Bieszczady bez pieniędzy na trzy tygodnie. Chcą kreatywnych? Przypomnij sobie, jak na pierwszym roku studiów zorganizowałeś konkurs malowania mandali na chodniku pod Twoim wydziałem. To nic, że nie są to poważne doświadczenia zawodowe. Jeśli takowych nie masz, mów o sytuacjach z innych dziedzin Twojego życia, które świadczą o danych cechach. Bo to przede wszystkim konkretnych cech poszukuje w Tobie pracodawca.
Wszystko zależy od tego, jak zechcesz się przedstawić. Oczywiście nie namawiamy Cię do przekłamywania rzeczywistości w rodzaju „jestem niezmiernie energiczną aktywistką" podczas gdy Twoja najulubieńsza pozycja to postawa horyzontalna. Ale może wystarczy nieco przychylniej spojrzeć na siebie i dostrzec zalety, które Tobie mogą wydawać się oczywiste, ale dla innych mogą stanowić poważne atuty.
Człowiek uczy się na błędach
Dlatego nie ma sensu zmieniać się w dorodny wiosenny pączek róży, gdy ktoś zapyta nas, dlaczego zwolniono nas dyscyplinarnie z poprzedniej pracy. Spróbujmy przedstawić tamto zdarzenie w na tyle korzystnym świetle, na ile to możliwe, nie zapominając, że tylko papież jest nieomylny.
- Było mi bardzo ciężko – wspomina Piotr, webmaster jednej z krakowskich firm komputerowych – bo mimo dobrego doświadczenia i ogólnie świetnej pozycji na rynku, czułem się z góry przegrany, bo miałem w papierach zwolnienie dyscyplinarne i niestety była taka sytuacja, że rekrutujący doskonale o nim wiedział. Musiałem postawić na szczerość. Po prostu zwierzyłem się gościowi. Mój były szef był bardzo despotyczny. Zawsze się z nim kłóciłem i zawsze okazywało się po czasie, że miałem rację, i gdyby mnie posłuchał… Ale raz stało się inaczej. Byłem przekonany o swojej racji i pod nieobecność szefa podjąłem taką decyzję, jaką uważałem za najlepszą, ale ona okazała się najgorszą z możliwych. Wrócił szef, wpadł w szał… I zostałem zwolniony. Wtedy obaj z rekrutującym zgodziliśmy się, że nerwowa sytuacja w pracy bardzo negatywnie wpływa na efektywność pracowników. Tej pracy nie dostałem, więc przeprowadziłem jeszcze kilka takich rozmów, ale w końcu znalazł się ktoś, kto docenił moje zalety i tak bardzo się nie przejmował tamtą historią… I myślę że nie żałuje – uśmiecha się Piotr.
Brak doświadczenia to nie koniec świata
Jeśli nie masz zupełnie doświadczenia w dziedzinie, w której ubiegasz się o stanowisko, powiedz o pokrewnej. Jeśli nie masz w pokrewnej, powiedz o tym, co robiłeś czy robiłaś zupełnie poza pracą, ale co pokazuje, że masz dryg i predyspozycje do danego zajęcia.
Kinga, zanim znalazła pracę w swoim kinie, zajmowała się przede wszystkim marketingiem i sprzedażą, takie też było jej wykształcenie. – Miałam już jakieś doświadczenie w szukaniu pracy, mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że ogromne… - wzdycha. – Dlatego doszłam do wniosku, że idę w zaparte: tak bardzo chcę dostać tę pracę, że nie będę się zastanawiać, czy na rozmowie mają mnie za idiotkę, czy nie. Wymagana była znajomość kultury, kina oczywiście, i mile widziana wiedza na temat zarządzania obiektami kulturalnymi. Nie miałam zbytniego pojęcia o tym. Ale przypomniałam sobie, że raz na wakacjach u dziadków, w szóstej klasie podstawówki, zorganizowałam teatr obwoźny po okolicznych wsiach. Powiedziałam to na rozmowie, zupełnie poważnie. Babka tak na mnie spojrzała, pomyślałam, że wybuchnie śmiechem, ale nie… przeszła do następnego pytania. Jak już pracowałam tu od pół roku, to Danusia, czyli właśnie ta babka, która mnie wtedy przesłuchiwała, wyznała mi, że pomyślała sobie wtedy: o rany, ta to ma zacięcie. Ja jej mówię, no tak, ale to nie miało zbytnio związku z tematem, a ona na to: a, wiesz, obserwowałam Twoja gestykulację, czy w porządku, nie skupiałam się tak bardzo mocno na sensie tego, co mówisz.
To, że rekrutująca czy rekrutujący intensywnie się w ciebie wpatrują, nie znaczy wcale, że łowią każde Twoje słowo. Mogą wtedy analizować tysiące innych rzeczy, nad którymi nie panujesz tak dalece, jak nad tym, co mówisz. Nie warto więc się zadręczać, że na rozmowie o pracę na stanowisku edytora powiedziało się „tą kwestię" zamiast „tę kwestię". Warto natomiast zrobić wszystko, żeby pokazać, że nam zależy. Bo tylko to, na ile zależy nam teraz, może powiedzieć o tym, na ile będzie zależeć nam wówczas, gdy już dostaniemy te pracę.
Pamiętaj!
Pracodawca nie szuka idealnego kandydata – tacy zbyt dużo kosztują – szuka kandydata odpowiedniego na konkretne stanowisko.
Kasia Michalczak
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)