Jakie hobby masz w CV?

Szukasz pracy? Wszyscy, z którymi o tym rozmawiasz (niezależnie czy to poniedziałek, czy piątek), zgadzają się, że najważniejsze to dobrze napisać CV. To ono pozwoli ci nawiązać kontakt z przyszłym pracodawcą lub pracodawczynią. Jak zapewniają eksperci, osoby rekrutujące czytając CV często zwracają uwagę na rubrykę „hobby". To za jej pomocą możesz powiedzieć: jestem wyjątkową osobą, przydam się. Ale czasem, jeśli za bardzo się starasz, z twoich zainteresowań mogą wyjść potworki.

Muzyka, sztuka – ciepłe kluchy

.Z rubryką „zainteresowania" w CV bardzo często problemy mają i kandydaci, i potencjalni pracodawcy. Często nikt z nich nie wie, jak przedstawiać i interpretować dane informacje. - Sama kiedyś słyszałam na jakimś szkoleniu z rekrutacji, że: Sporty indywidualne, ekstremalne - OK, super, skłonność do ryzyka, duch zwycięzcy. Ale odpada, bo nie ma ducha "gry zespołowej". Indywidualista (jako oczywiście wada). Sporty zespołowe. OK, jest duch zespołowy ale nie ma ducha zwycięzcy. Gracz zespołowy (jako oczywiście wada). Muzyka, sztuka, kino, książki etc. OK ale pewnie ciepłe kluchy i nudziarz. I bądź tu mądry. – żali się Aśka na forum gazeta.pl.

Nie wpisuj zdobienia paznokci

Specjalistki i specjaliści do spraw rekrutacji przestrzegają przed przesadą w prezentowaniu własnej oryginalności. Często przychodzi im przy czytaniu życiorysów zmierzyć się z kłopotliwymi wyznaniami dotyczącymi zainteresowań kandydatów. „Gra w bierki" – z taką informacją w rubryce „zainteresowania" spotkała się kiedyś Urszula Zdziarska z działu personalnego KredytBanku, jak opowiada na portalu pracuj.pl. Z kolei Ewa Fiedor, Specjalistka ds. Rekrutacji w Grupie Tempo, dowiedziała się kiedyś z CV, że zainteresowania kandydata lub kandydatki to: chrześcijańskie metody planowania rodziny. Zdarzają się adnotacje pozwalające powątpiewać nie tylko o samokrytycyzmie, ale i inteligencji kandydatów. Ktoś, kto jako swoje hobby podaje „solarium", „zdobienie paznokci", „gry online" czy „piwo i boks na Eurosporcie" może mieć pewność, że jego aplikacja z cichym szelestem wyląduje w koszu na śmieci. Chyba że, tak jak leniuch102, wcale nie pragnie dostać pracy, o którą się stara. Podobnie hobby „domowe wypieki i kolorowe skarpetki" może wzruszyć, ale raczej nie przekaże nic istotnego o kandydacie czy kandydatce.

Latarnie morskie mogą pomóc

.Czasami jednak opłaca się w rubryce „hobby" wymieniać oryginalne zainteresowania. Ważne tylko, żeby były one prawdą. - Wpisałem kiedyś krótkofalarstwo, a przeprowadzający interview okazał się również radioamatorem! – pisze na forum usak. - Interview trwało prawie dwie godziny, z czego półtorej godziny zajęła nam dyskusja na temat propagacji, anten, technik operacyjnych, a temat Property Management przerobiliśmy w pośpiechu w niecałe 20 minut. Nie muszę chyba dodawać, że pracę dostałem. Koala1981 dodaje: - Mam znajomą, która dostała pracę dzięki wpisaniu w tej rubryce siatkówki, bo akurat firma integrowała swoich pracowników, organizując regularne treningi rekreacyjnej siatkówki. Inna znajoma napisała o swojej fascynacji mało popularnym językiem - i też ma pracę - okazało się, że szef firmy jest pół-..., pół-Polakiem. Teraz często zaczepia ją na korytarzu, żeby pogadać w ojczystym języku.

Warto ruszyć głową i przedstawić hobby z takiej strony, żeby było prawdziwym atutem. – Wpisałam, że interesuję się latarniami morskimi – pisze gobetrotterbeer. - Aplikowałam do banku w Irlandii gdzie nie chcieli uwierzyć, że zostanę na dłużej niż parę miesięcy - ilość latarni na irlandzkim wybrzeżu przesądziła - pracę dostałam.

- Kiedy moja koleżanka składała CV do jednej z bardziej poczciwych rozgłośni
radiowych, wymusiłam na niej dopisanie w rubryce hobby 'fonogesty'. Pracę, rzecz
jasna, dostała.

Trzeba jednak uważać, aby nie pisać głupot: przypadek może sprawić, że trafimy na znawcę przedmiotu. - Kiedyś wpisałem muzyka chińska z okresu rewolucji kulturalnej. – pisze fisherspooner. - Co ciekawe, przepytujący koleś znał się na tym nie gorzej ode mnie. Szok!!!

- Nie polecam lekceważenia tej rubryki – radzi rudy_rudolf. - Akurat mnie pozycja hobby w CV wyróżniła na tle innych kandydatów w staraniach o pracę (a hobby to rysowanie kartek i wyprawy rowerowe). Na rozmowie był m.in. sam prezes (też rowerzysta), końcówka rozmowy kwalifikacyjnej to był sam relaks - zaczęliśmy się rozwodzić o fajnych trasach w okolicy, dzielić uwagami nt. kasków rowerowych itd. Rysowanie kartek też ich zaciekawiło i wykorzystali to już parę razy przy np. projektowaniu dyplomów dla pracowników.

Uważaj z pasją dla pracy

Wielu kandydatów wychodzi z założenia, że warto się chwalić tym, że po przyjściu do domu siada się z własnej woli nad sprawami związanymi z zawodem. Jednak taka informacja może mieć odwrotny do zamierzonego skutek. - Ja nie znoszę, kiedy ludzie w CV wpisują w rubryce hobby jaką specjalistyczną dziedzinę z zakresu swojego zawodu. – stwierdza Mary. - Na ogół super ambitni młodzi prawnicy wpisują jako hobby bzdury w rodzaju "podatkowe aspekty fuzji spółek kapitałowych" albo inne równie zaawansowane slogany, które mają dodatkowo podkreślać, jacy są profesjonalni i wspaniale wykształceni - nawet w czasie wolnym czytują głosy i piśmiennictwo na tematy, od których samego brzmienia opada szczęka. A ja uważam, że to jest niezdrowe - w wolnym czasie człowiek powinien uprawiać sport, sprawiać sobie przyjemności, podróżować, spędzać czas z bliskimi, a nie pracować. Zatem chętniej wybiorę kandydata, który w rubryce hobby ma wpisane spacery, niż bardzo skomplikowane zagadnienia z zakresu pracy zawodowej.

Wykorzystaj… alternatywne teorie kwantowe

Czasami mimo sprytnych manewrów oryginalny wpis w pozycji „zainteresowania" jest traktowany tylko jako sympatyczna ciekawostka – jak np. budowanie z klocków lego czy origami - i nie ma wpływu na dalsze losy czytanego CV. Jednak z drugiej strony jeśli uda się choćby tylko zaciekawić, zapamiętanie Twojej osoby w morzu kandydatów jest już wielkim plusem. - Ja wpisuję "sport zaprzęgowy". – opowiada Majka. - Dopisuję tam coś jeszcze, co dosyć rozjaśnia sprawę i prawie nie mam interwju, na którym by mnie o to nie pytali. W zależności od stanowiska, o które się ubiega dana osoba, hobby może być bardzo zaskakujące. - Noże bojowe i dla komandosów - takie coś wpisywała osoba szukająca zatrudnienia jako pracownik biurowy – pisze christina.milian.

.Można postawić na szokowanie słownictwem, jak student fizyki, którego CV przeglądał Monian i który wpisał następujące zainteresowania: kosmologia skalarno tensorowa, teoria grawitacji i możliwości jej weryfikacji, zasada antropiczna, kosmiczne promieniowanie tła, kosmologia obserwacyjna, alternatywne teorie kwantowe – wymienia Monian i dodaje - na szczęście wpisane było też wspinaczka skałkowa.

Szybka jazda samochodem to nie wszystko

Niektórzy idą va bank i jako swoje pasje podają czynności, które uznawane są za najzupełniej codzienne i dla niektórych wręcz rutynowe. Ale to, w jaki sposób je przedstawiają, sprawia, że rekrutujący na rozmowie nie może o nie nie zapytać. Z czystej ciekawości. – Ktoś napisał: wyczynowa jazda wózkiem dziecięcym. – opowiada rpt5. - Zapytałem, o co chodzi, dostałem odpowiedź: mam małe dziecko.

Mój kolega, którego poleciłam do pracy, napisał w zainteresowaniach "wokalistyka" a zapytany o to na rozmowie kwalifikacyjnej odpowiedział: "śpiewam przy goleniu". Pracę dostał – opowiada Jotka.

Jednak i tu przesada jest zabójcza dla posady. - Mnie zawsze rozbawia do łez: „jazda samochodem", ewentualnie „szybka jazda samochodem". – stwierdza Jan. - Ciekawe czy kiedyś doczekam się większej specjalizacji, np. „skręcanie w lewo" albo „zmiana z trójki na czwórkę".

Jeśli lubi się ryzykować, można w CV puścić wielkie oko do rekrutujących. Liczyć na to, że mają podobne do naszego poczucie humoru. A nuż się spodoba i pomoże w zdobyciu pracy? Szlachta w rubryce „hobby" napisał… „Knucie intryg"! - Dzięki temu mnie zapamiętali. Pracę w banku dostałem.

Czasami jednak oko puszczane do przyszłego pracodawcy może ocierać się o absurd. - Pewien mój daleki znajomy wpisywał "zielarstwo". – zdradza rob30 i dodaje - Brzmi nawet oryginalnie, ale jemu chodziło o konkretny gatunek ziela…

„Głupich kadrowców nie brakuje"

Wśród rekrutujących są i tacy, którzy zupełnie nie zwracają uwagi na rubrykę „zainteresowania" w CV. Najchętniej zupełnie by ją wyeliminowali. - Praca to praca. I z tymi wnioskami nt. predyspozycji do pracy to moim zdaniem przesada. – uważa Marianna. - Przyjmowałam do pracy sporo ludzi, przeglądałam setki CV i dla mnie nie miało znaczenia, co tam sobie ktoś wpisał w hobby. Czasami to nawet lepiej byłoby, żeby nie pisał, bo jak czytałam 60. raz „literatura, kino" to zaczynało mnie to irytować. Co to znaczy interesować się literaturą? No, ale na rozmowach kwalifikacyjnych w takie dyskusje nie wchodziłam, chyba że mnie ktoś już wcześniej zdążył zdenerwować, to wówczas zaczynałam sekcję „hobby" i troszkę się pastwiłam nad delikwentem. I z doświadczenia widzę, że trop w postaci - ciekawe hobby - kreatywny, dobry pracownik itp. nie zawsze się sprawdza.

Ale nie wszyscy są tak zagorzałymi przeciwnikami samej rubryki, bo jak pisze sideinfo - Rubryka hobby często pozwala porozmawiać na interview luźno, czasami nawet od tego się zaczyna rozmowę, aby przyszłego pracownika zrelaksować i aby poczuł się nieco „odważniejszy". Podobnie uważa Syty - dla mnie ta rubryka ma istotne znaczenie. Zawsze od niej zaczynam rozmowę, co ma nieco zrelaksować i otworzyć kandydata.

Syty nie poprzestaje na tej konstatacji. Jako osoba, która najczęściej staje po drugiej stronie barykady, ma kilka cennych rad dotyczących rubryki „hobby" dla kandydatów do pracy:

  1. Pisać. Pisać o hobby w CV, bo często to jest jedyna rzecz, jaka cię wyróżnia z tłumu. Każdy ma jakieś studia, każdy zna jakieś języki w jakimś stopniu, każdy gdzieś tam pracował i czegoś się tam nauczył. Ale nie każdy fotografuje motyle.
  2. Pisać prawdę - łatwo nadziać się na kogoś, kto ma pojęcie o twoich zainteresowaniach i... leżysz.
  3. Pisać w miarę konkretnie. Konkretnie czyli np. nie "sport" ale "liga angielska" albo nie "turystyka" ale "wędrówki po Tatrach".
  4. Nie bać się rzadkich czy unikalnych pasji. Tylko głupi kadrowiec może uznać, że ktoś, kto kocha poezję, nie będzie świetnym pistoletem w sprzedaży. Aczkolwiek głupich kadrowców nie brakuje... więc z wyczuciem.

Kasia Michalczak

W artykule wykorzystano wypowiedzi na forum „Dilbertoza" w portalu gazeta.pl.
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=46007669&a=46932927

 

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed