Kto Gra o Staż?

Ogólnopolski prestiżowy konkurs. Dzięki niemu dla najbardziej znaczących firm na rynku wyławiani są najzdolniejsi absolwenci. Możemy myśleć, że „Grasz o Staż" to za wysokie progi na nasze nogi. A jednak laureatami niejednokrotnie okazują się nasi koledzy i koleżanki z podwórka.

.Kto decyduje się na wzięcie udziału w konkursie? Wbrew pozorom, są to zwykłe osoby, które po prostu postanowiły spróbować swoich sił. Mogą mieć za sobą pewne sukcesy (jak choćby dostanie się na studia, czy wysoka średnia), ale zdarzają się i tacy, których talent do momentu podjęcia wyzwania „Grasz o Staż" leżał uśpiony.

Czy zawsze wierzą w siebie?

Skąd można wiedzieć, że jest się dobrym, zanim ktoś nam tego nie powie? Często nawet ci, którzy odnoszą spektakularne sukcesy, przed zwycięstwem wątpią w siebie, albo wręcz uważają, że na tle konkurencji nie mają szans. Żartobliwie można stwierdzić, że wpływa na to przede wszystkim zbyt duża wyobraźnia potencjalnych kandydatów. Przyznają to zresztą oni sami.

- Istotą sukcesu w konkursie „Grasz o Staż" jest wiara w siebie i własne możliwości – zapewnia Marcin Kaźmierczak, laureat VIII edycji konkursu, który odbył praktykę w PricewaterhouseCoopers. - Szczerze mówiąc sam złapałem się na myśleniu typu „i tak nie mam szans, tam zgłaszają się tysiące ludzi, którzy przeznaczają całe miesiące na rozwiązanie zadań pierwszego etapu". Czas pokazał, że nic bardziej błędnego.

Do pewnego momentu przyszli laureaci - tak jak my wszyscy - interesują się konkursem tylko jako prasową ciekawostką. Ogłoszenia, artykuły w prasie i Internecie pobudzają ich ambicję często jeszcze w szkole średniej. Ale sam udział w konkursie pozostaje w sferze marzeń.

- Konkurs „Grasz o Staż" istniał w mojej świadomości na długo przed tym, kiedy mogłem po raz pierwszy wziąć w nim udział. Obserwowałem otoczkę prasową i zazdrościłem zwycięzcom. – opowiada Marcin Dreksler, zwycięzca w 2004 roku.

- Zanim postanowiłam wziąć udział w konkursie „Grasz o Staż", niewiele o nim wiedziałam. Gdzieś o tym słyszałam, widziałam plakat, kojarzyłam logo. Nie wynikało to jednak z braku dostępności informacji czy słabej reklamy, ale tego, iż uważałam, że to nie dla mnie – przyznaje laureatka IX edycji konkursu, Edyta Kondratiuk.

Niektórzy z tych, których zadania zostaną wyróżnione, zanim podejmą się ich rozwiązania wzdychają z mieszanką podziwu i przestrachu. - Początkowo sądziłam, że to konkurs tylko dla wybitnych „orłów", gdzie niezbędna jest praktyka i niesamowita wręcz wiedza.... Okazało się, że przede wszystkim w rozwiązywanych zadaniach liczy się pomysłowość i niekonwencjonalne podejście, co naprawdę nie jest trudne – wspomina Anna Szczyszczaj, laureatka VII edycji konkursu.

Podobnie o konkursie myślała Klaudia, laureatka pierwszego etapu konkursu w 2005 roku. - Zanim się zdecydowałam spróbować, przejrzałam zadania na stronie konkursu i stwierdziłam, że uczestnicy to muszą być jacyś waleczni bohaterowie z kosmosu. Wydawało mi się, że żadnego z tych zadań nawet nie ogarniam. Ale potem wgryzłam się w nie, wybrałam dwa i zaczęłam rozwiązywać. Trochę czasu mi to zajęło i musiałam się borykać z ustawicznymi napadami zwątpienia we własne siły. Wysłałam zadania kilkanaście minut przed zakończeniem konkursu. A po jakimś czasie dryń, telefon!

Co decyduje o wzięciu udziału?

..Co w takim razie sprawia, że przyszli laureaci w ogóle sięgają po zadania konkursowe? Zazwyczaj jest to chęć sprawdzenia swoich sił. Często potrzeba zrobienia czegoś, co wykraczałoby poza ramy teoretycznych zajęć na uczelni. Często także pragnienie, aby wziąć życie we własne ręce: skoro konkurencja na rynku pracy jest tak duża, nie mogę siedzieć w miejscu i czekać, aż ktoś mnie znajdzie.

- Kończyłam studia, pisałam pracę magisterską i zaczęłam poważnie zastanawiać się nad tym, co dalej. Widziałam koleżanki i kolegów absolwentów, którzy kończąc studia nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Stwierdziłam, że muszę spróbować, muszę działać, bo nikt za mnie nie zawalczy o moją przyszłość, że tak górnolotnie to sformułuję – śmieje się Klaudia.

Dlaczego wygrywają?

.Co zrobić, żeby zostać zauważonym? Wielu laureatów podkreśla, że wysiłek włożony w rozwiązywanie zadań wcale nie jest olbrzymi, a zawsze stanowi wartość samą w sobie. Oprócz samego posiadania głowy na karku trzeba umieć ją jeszcze otworzyć na nową wiedzę.

- Wystarczy kilka dni poszukiwań w informacji naukowej, Internecie, czasopismach dostępnych w czytelni - opowiada Anna Szczyszczaj. -  Dowodem może być zadanie z zarządzania, dotyczące zarządzania wiedzą. Było to dla mnie nowe zagadnienie, rozwiązanie możliwe było tylko w oparciu o przeczytane artykuły. I co się okazało – na 10 możliwych punktów otrzymałam 8. Po wysłaniu kompletnego zgłoszenia wszystko potoczyło się bardzo szybko. Otrzymałam wiadomość: „przeszłaś do 2 etapu", później telefon z firmy „zapraszamy na rozmowę", po dwóch dniach – zapraszamy na staż we wrześniu.

Co decyduje o pozytywnym ocenieniu nadesłanego rozwiązania? Dla każdego zadania ustalane są konkretne wytyczne ewaluacji. Jednak tak jak zadania rozwiązują ludzie, tak i ludzie je oceniają. W niektórych przypadkach czynnik subiektywności może mieć wpływ na ocenę. Zwłaszcza, jeśli dotyczy ono dziedzin wymagających kreatywności.

- Jedno z moich zadań dotyczyło copywritingu – opowiada Klaudia. – Pomysł, który zaproponowałam, był dość śmiały. Jestem pewna, że mogła znaleźć się osoba, której by on zupełnie nie przypadł do gustu. Na szczęście taka osoba nie sprawdzała mojego rozwiązania – uśmiecha się Klaudia.

Wygrana i co dalej?

Zwycięzcy pierwszego etapu konkursu, nawet jeśli nie zdobywają ostatecznie głównej wygranej, czyli praktyki w firmie, mogą odnieść korzyści z oferowanych kursów i szkoleń. - Nie zostałam wybrana przez firmę L'Oreal, do której startowałam – mówi Klaudia - ale za to we wrześniu pojechałam na szkolenie do Warszawy. Wybrałam temat: Zarządzanie projektem, i świetnie się bawiłam z naprawdę fajnymi ludźmi. No ale przede wszystkim mogę teraz wykorzystywać dodatkową wiedzę.

Oczywiście najbardziej pożądaną konsekwencją udziału w konkursie jest sam staż. Aby go dostać, trzeba jak najlepiej zaprezentować się na rozmowie kwalifikacyjnej.

- Plotki o przypalaniu papierosami i łamaniu kołem nie są przesadzone – żartuje Michał Parzuchowski, laureat VIII edycji. - A na poważnie? Tym razem przyda się odłożyć na bok emocje. Świat się nie zawali, jeżeli nie dostaniesz oferty pracy wakacyjnej spod szyldu Gos. Kto by chciał harować w wakacje?! Teraz masz jedynie okazję porozmawiać na swój temat z ciekawą osobą. Przygotuj się starannie. Staraj się zdobyć każdą możliwą informację na temat firmy i branży, w której działa. Przeanalizuj własny życiorys pod kątem zbieżności z oferowaną praktyką. Zastanów się, w czym jeszcze możesz być pomocny przyszłemu praktykodawcy?

Ryszard Szopa na swoim blogu cieszy się z praktyki w firmie Rapp Collins. - Odbywam staż w Wielkim Babilonie, z korzyścią dla siebie - zarówno pod względem materialnym, jak i epistemicznym.

- Do tego dodam jeszcze Wielką Galę w Hotelu Sheraton – podkreśla Anna Szczyszczaj -gratulacje, dyplomy, 2-dniowe szkolenie dla laureatów w siedzibie PwC, lista laureatów i zdjęcia publikowane w „Gazecie Wyborczej", listy referencyjne dla Uczelni, rodziców...

Można być prawdziwie dumnym czy dumną, zwłaszcza jeśli praktyka przerodzi się w poważniejszą współpracę z liczącą się na rynku firmą.

- Obecnie jestem Junior Brand Managerem w międzynarodowej firmie i śmiało patrzę w przyszłość. Kto by pomyślał, że wszystko to zawdzięczam podjęciu chyba najważniejszej decyzji w moim życiu, decyzji o wzięciu udziału w „Grasz o Staż" – cieszy się Edyta Kondratiuk.

Jak postrzegają ich firmy?

Nie ma sensu udawać, że laureaci „Grasz o Staż" to ludzie dokładnie tacy sami jak inni, jedynie z odrobiną szczęścia więcej. Musi ich przecież wyróżniać coś, co sprawia, że podejmują się zadań, rozwiązują je bardzo dobrze i zostają docenieni na rozmowach kwalifikacyjnych w najlepszych firmach. O wyjątkowości laureatów przekonani są sami praktykodawcy.

- Jakościowo laureaci „Grasz o Staż" odbiegają pozytywnie od przeciętnego absolwenta na rynku pracy - mówią Adamowi Romerowi z Gazety Wyborczej Katarzyna Szumigaj i Piotr Niewiński z Kraft Foods Polska sp. z o.o. - Nasze doświadczenia są bardzo dobre, bo ludzie trafiający do nas dzięki temu programowi są "z górnej półki". Muszą tacy być, by przejść kolejne etapy selekcji - opowiada Gazecie Anna Olszewska z Cisco System Poland.

Kasia Michalczak

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed