Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Nie studiuję, bo pracuję. Za granicą
Idzie nowy rok akademicki – część studentów korzysta jeszcze pełną parą z wakacji, część już się szykuje do nauki: zdają egzaminy poprawkowe, wynajmują pokoje, przewożą rzeczy… Pieniądze na studiowanie dostają od rodziców albo zarobili w trakcie lata. Niejednokrotnie wyjeżdżali w tym celu za granicę. Jest jednak taka grupa studentów, która w październiku nie zasiądzie w salach wykładowych. I to nie dlatego, że oblali egzaminy. Chodzi o tych, którzy wybrali pracę za granicą na dłużej. Wzięli urlop dziekański, żeby w tym roku akademickim zarobić na następny rok studiów. A może i na początek dorosłego życia.
Wyjeżdżają na krótko, zostają na długo
- Już miałam zabukowany bilet powrotny do kraju na koniec września. Miałam popracować przez wakacje i wrócić na studia, bo naprawdę chcę być psycholożką – opowiada Magda, pracująca jako kelnerka w Londynie. – A tu parę dni temu mój manager złożył mi propozycję na wyższe stanowisko! A jeszcze bardziej niesamowite było to, że tego samego dnia Franek, mój chłopak… przychodzi i mówi: słuchaj, ale świetnie, awansowałem! No to oczywiście, że zostajemy! Do tej pory w Krakowie gnieździliśmy się w jednym pokoju z inną parą, a tu przez rok zarobimy na mieszkanie! Muszę tylko załatwić dziekankę na uczelni.
Studenci zostający na dłużej w pracy za granicą to część ogromnej masy Polaków, którzy wyjeżdżają. Jakie są dokładne dane? Liczbę Polaków, którzy wyjechali za granicę szukać pracy, ocenia się od 500 tys. do 2 mln – a więc rozpiętość szacunków jest spora. Dopiero od niedawna funkcjonuje specjalny zespół do opracowania metodologii badania procesów migracji zarobkowej, powołany przez Główny Urząd Statystyczny (GUS), Narodowy Bank Polski (NBP) oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Trzeba przyznać, że trudno wyznaczyć dokładne liczby w przypadku tak płynnej kategorii badanych – jedni wyjeżdżają do pracy utrzymując, że na wakacje; inni jadą na dwa lata, a wracają po dwóch tygodniach…
Można zauważyć, że jedną z charakterystycznych cech polskiej migracji zarobkowej jest sezonowość oraz krótkookresowość. Wyjeżdżamy zazwyczaj na wakacje, na ferie, nie dłużej niż na trzy miesiące, żeby móc wrócić i kontynuować wcześniejsze życie jak gdyby nigdy nic, tyle że z pełniejszym portfelem. Taki właśnie jest pomysł na życie tych studentów, którzy za granicą nie pracują dla rozwijania własnej kariery. Pracują tylko i wyłącznie dla pieniędzy. - Rozwijać to ja się zaczynam teraz – mówi Piotrek, który właśnie wrócił na polonistykę po roku pracy na budowie w Niemczech. – Przez ten rok zapomniałem jak Mickiewicz miał na imię. Tak mniej więcej po dwóch tygodniach pracy zacząłem myśleć o powrocie do Polski jak o zasłużonych wakacjach. Naprawdę, przy tych wszystkich krzyżykach, zaprawach i użeraniu się z niemieckim disco polo na budowie, studia wydają mi się pestką.
Nie wszyscy ci, którzy biorą urlopy dziekańskie żeby przez rok popracować i wrócić, faktycznie wracają. Ania, w Polsce studiująca medycynę, również zamierzała po roku wrócić i skończyć studia – zostały jej tylko dwa lata. – Ale nie udało się… Najpierw się zakochałam, to zostałam pół roku dłużej. Na uczelni jakoś udało się to załatwić. A potem, nawet jak już związek się rozpadł, okazało się, że dużo lepiej sobie radzę w Anglii niż w Polsce. Zainteresowałam się sztuką… Teraz zdałam na studia, na sztuki multimedialne, i zaczynam od połowy września! Chociaż bardzo tęsknię za mamą, to myślę, że nie wrócę już do Polski.
Bliscy bywają sceptyczni
Jak na emigrację młodych rąk do pracy patrzą ci, którzy zostają w kraju? Na pewno z powodu rozłąki cierpią rodziny wyjeżdżających. Zwłaszcza, że zawsze gdzieś czai się lęk, że mimo więzów rodzinnych wyjeżdżający czy wyjeżdżająca wybierze obczyznę i będzie już przyjeżdżać tylko na święta.
- Bardzo ciężko było mi zostawiać moją dziewczynę w kraju – mówi Bartek, student religioznawstwa. – Zwłaszcza, że niby rozumiała moje motywy, ale tak naprawdę miała mi za złe, że wyjeżdżam. No i cóż, wróciłem po roku, tak jak obiecywałem, ale byliśmy już po burzliwym rozstaniu… Bardzo mi na niej zależało, gdybym wiedział, że nie damy rady, to chyba bym się nie zdecydował na ten wyjazd… Co z tego, że kupiłem kawalerkę, jak nie mogę w niej mieszkać z Madzią?
Mimo wszystko studenci zazwyczaj nie mają problemu, jaki wiąże się z okresowym opuszczeniem rodziny, bo jeszcze jej nie założyli. Dlatego jest im dużo łatwiej wyjechać niż dojrzałym członkom społeczeństwa. Jak pisze Rzeczpospolita (http://www.rzeczpospolita.pl/europa/katalog/praca/tematy/mob.html ), głównym problemem związanym z migracją jest zagrożenie, jakie stanowi ona dla jedności rodziny, gdy jedna osoba wyjeżdża z Polski pozostawiając w kraju współmałżonka i dzieci. Istnieją całe miasteczka i wsie, gdzie dzieci są wychowywane przez dziadków. Związana jest z tym łańcuchowa migracja kobiet i rosnący problem alkoholizmu wśród mężczyzn.
Nieograniczeni emocjonalnymi zobowiązaniami młodzi patrzą na wyjazd, czy to swój, czy koleżanek i kolegów, jak na szansę dla jednostki, ale także dla lokalnego rynku pracy – jeśli pracownicy powrócą, wzbogaceni o doświadczenie. Natomiast osoby starsze postrzegają opuszczanie kraju w poszukiwaniu pracy jako bardzo negatywne zjawisko, często łącząc je z upadkiem tradycyjnych wartości.
- Moja babcia łapała się za głowę – zwierza się Ala – co ty, nie masz już pracy w kraju, musisz jak jakaś niewiadomo jaka za granicę jeździć!? I jeszcze szkołę rzucać!? Tłumaczyłam jej, że to tylko na rok, że nie rzucam, tylko przekładam, i tak dalej, ale nic nie docierało… Prawdę powiedziawszy, rodzice też nie byli zachwyceni.
Komisja Europejska w lutym bieżącego roku przeprowadziła badanie stosunku mieszkańców krajów Unii do mobilności pracowników w obrębie Unii. Prawie połowa badanych stwierdziła, że mobilność zawodowa jest dobra zarówno dla jednostki, jak i dla rynku pracy. Jednak zdanie wszystkich mieszkańców Unii podziela tylko niecałe 40% Polaków.
Polska: potrzebne zmiany
Specjaliści z Krajowej Izby Gospodarczej są bardzo zaniepokojeni procesem, którego tak naprawdę nie da się już odwrócić. Można jedynie złagodzić jego skutki. A skutki te mogą być katastrofalne: ucieczka wykształconych i dynamicznych może doprowadzić do znacznego pogorszenia się sytuacji gospodarczej.
Jak deklaruje na łamach eGospodarki Andrzej Arendarski, Prezes KIG, sytuacja wymaga podjęcia w jak najkrótszym czasie właściwych działań ustawodawczych mających na celu stworzenie odpowiednich warunków rozwoju i zatrudnienia dla młodych, wykształconych Polaków, tak aby powstrzymać drenowanie rynku pracy. Dobre warunki pracy to również godziwe wynagrodzenie, na którego wysokość bezpośredni wpływ mają zbyt wysokie w Polsce obciążenia fiskalne.
- Co z tego, że uczę się tego, co mnie interesuje – zżyma się Witek, student reżyserii teatralnej, absolwent socjologii – skoro mam prawie 30 lat i nie mogę znaleźć pracy w zawodzie, nie mówiąc o tym, że boje się założyć z moją narzeczoną rodzinę. No bo skąd weźmiemy pieniądze na pieluchy czy soczki? – Dlatego Witek również podjął tę decyzję: od połowy czerwca pracuje w Dublinie jako manager sklepu. Jego narzeczona, aktorka, jest tam na podobnym stanowisku w innej firmie. – Wziąłem dziekankę, co innego mi zostaje? Chcemy wrócić do kraju, bo widzimy tam dla siebie perspektywy artystyczne, ale finansowych nie widzimy żadnych. Dlatego zarobić trzeba za granicą.
Powinny zostać zmienione również zasady funkcjonowania firm, a zwłaszcza stosunek administracji państwowej do przedsiębiorców. - Urzędnicy muszą odpowiadać za swoje błędne decyzje, które w wielu przypadkach przekreśliły możliwość funkcjonowania wielu firm. Przedsiębiorcy mają prawo oczekiwać od administracji publicznej opieki i wsparcia, tak aby ich działania mogły przynosić rzeczywiste korzyści im samym i całemu krajowi – przekonuje prezes Arendarski.
Janek w Polsce był zahukanym studentem psychologii. Dwa lata temu razem z dziewczyną postawił wszystko na jedną kartę i wyjechał, nawet nie biorąc urlopu, więc praktycznie odcinając sobie drogę powrotu. Obecnie w Dublinie prowadzi własną firmę transportową i całkiem nieźle zarabia. – Wracamy z Dominiką co jakiś czas, teraz kupiliśmy moim rodzicom nowe mieszkanie – chwali się. W Dublinie nauczyłem się, że wystarczy chcieć. W Polsce nigdy bym do takiego wniosku nie doszedł. Gdybym chciał tutaj założyć i prowadzić moją firmę… Chyba bym ją sam zjadł po miesiącu, przez te wszystkie problemy, które tutaj się piętrzą przed przedsiębiorcami. Jak sobie pomyślę, kim bym został gdybyśmy z Dominiką nie wyjechali…
Krajowa Izba Gospodarcza zwróciła się do Rady Ministrów z apelem o stworzenie lepszych warunków prawno-gospodarczych na rynku pracy. Oficjalne stanowisko naszego rządu nie jest całkowicie przychylne procesowi emigracji w poszukiwaniu pracy. Kroki obniżające liczbę wyjeżdżających zostały już częściowo podjęte; wprowadzono ulgi podatkowe dla firm, rozwijają się programy funduszowe dla młodych przedsiębiorców. Oczywiście to nadal kropla w morzu.
Unia: wykorzystać zalety, złagodzić koszty
Tymczasem Komisja Europejska ogłosiła 2006 r. Europejskim Rokiem Mobilności Pracowników. Ten gest mówi: tak, migracja pracowników może być dobrem, musimy tylko mądrze do niej podejść.
Komisja Europejska chce zwrócić uwagę na prawo pracowników do swobodnego przemieszczania się, na korzyści, ale także i na koszty, z którymi radzić mogą sobie specjalnie powoływane służby wspierające mobilność pracowników. W Roku Mobilności Pracowników będzie się zwracać uwagę na wymianę dobrych praktyk oraz badania naukowe na temat migracji zarobkowych.
- Na naszych oczach rodzi się wspólny, europejski rynek pracy - mówił 21 kwietnia ówczesny minister pracy i polityki społecznej Krzysztof Michałkiewicz, otwierając międzynarodową konferencję „Swoboda przepływu pracowników w rozszerzonej UE – szanse i wyzwania", zorganizowaną w ramach Europejskiego Roku Mobilności Pracowników w Warszawie. – Nie da się zatrzymać ludzi, którzy chcą robić karierę w innych miejscach, dlatego państwa muszą widzieć skutki umiędzynarodowienia rynku pracy, by wykorzystać zalety i likwidować negatywne efekty mobilności.
Byle wracali
– Przewagę pozytywnych tendencji potwierdzają rządy tych krajów, które jako pierwsze zliberalizowały ten rynek, jak choćby Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Korzyści odniosły zarówno gospodarki państw, pracodawcy oraz pracownicy – stwierdził mininister Michałkiewicz. – A otwarcie granic nie stało się, wbrew prognozom, problemem dla Europy.
Otwarcie granic nie stało się problemem dla Europy, ale czy nie stanie się problemem dla Polski? W poszukiwaniu szans zarobienia pieniędzy, które pomogą im rozpocząć dorosłe życie, studenci będą wyjeżdżać niezależnie od programu rządowego. Ważne, żeby wracali. I tu już rząd i prawodawstwo mają wiele do zrobienia.
- Gdybym widział, że da się żyć w Polsce na podobnych zasadach, jak w Irlandii, to pewnie, że wolałbym być w moim kraju. I myślę, że Dominika też – mówi Janek. – Ale to jak na razie nierealna mrzonka – dodaje.
- Szczerze powiedziawszy, w tym momencie nie jesteśmy pewni, że wrócimy na stałe… - przyznaje Magda. - Tak dobrze nam się tu układa. Chciałabym skończyć studia w Polsce, bo już dużo czasu i energii w to włożyłam, ale potem… Potem chyba wrócę do Franka do Londynu, bo jego już w kraju nic nie trzyma…
Kasia Michalczak
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)