1500 zł. na rękę! Mamo, może być?

.Interesuje mnie praca biurowa – mówi starsza pani odwiedzająca stoisko firmy rekrutacyjnej na targach pracy. – Nie, nie dla mnie, dla niego! Pani pokazuje przestępującego za nią z nogi na nogę długowłosego chłopaka w skórzanej kurtce i wojskowych butach, z kilkoma kolczykami w nosie i w uszach.

Rodzice nie zawsze poprzestają na doradzaniu dzieciom przy wyborze kierunku wykształcenia. Niektórzy dzwonią, aby sprawdzić ogłoszenie o pracy, inni przychodzą z dzieckiem na rozmowę kwalifikacyjną, jeszcze inni... starają się uczestniczyć w negocjacjach płacowych.

Jeśli rodzice przez całe życie decydują za dziecko, mogą doprowadzić do tego, że nie będzie umiało sobie radzić z odpowiedzialnością, także w pracy – zauważa Bartłomiej Szmajdziński, psycholog zajmujący się rekrutacją oraz diagnozą i rozwojem potencjału zawodowego. – Wiele z tych dzieci będzie miało problemy z podejmowaniem decyzji. W pracy mogą unikać decyzji lub podejmować je pochopnie.

Ale czy zawsze pomoc rodziców w załatwieniu pracy o tym świadczy? W większości przypadków przyczyny są o wiele prostsze – nadgorliwość rodziców lub próba wykorzystania przez nich własnego doświadczenia na rynku pracy.

Mój syn jest taki samodzielny...

.Szukaliśmy przedstawicieli handlowych – opowiada Piotr Berliński, współwłaściciel firmy odzieżowej Harp Collection. – Chcieliśmy znaleźć osoby samodzielne i dynamiczne, z wysoką automotywacją. Odebraliśmy wiele telefonów od matek, które mówiły o przebojowości i operatywności dzieci według nich bardzo zainteresowanych tą pracą. Nieważne, dlaczego tak się dzieje, dziecko takich nadopiekuńczych rodziców ma u nas minus na starcie. Nie mamy pewności, czy ta osoba jest zainteresowana pracą.

Dlaczego? – Może rodzic stara się wepchnąć dziecko na siłę w to zajęcie, a może chce swojemu niesamodzielnemu dziecku oznajmić: „Masz tu świetną pracę – idź tam, ja już wszystko omówiłem"? – mówi Berliński.

.Plany zawodowe dzieci nie zawsze spotykają się z poparciem rodziców, którzy uznają ambicje swoich pociech za nierealne i marzą tylko o tym, aby zaczęły zarabiać. Wtedy następuje próba korekty kursu zawodowego dzieci. Rodzice mówią: „On weźmie wszystko, co mu dacie i będzie to robił dobrze" – opowiada Magdalena Pieprzowska, kierownik regionalny w Creyf's, która koordynuje pracę biur zajmujących się rekrutacją i selekcją pracowników. – Potem okazuje się, że kandydat ma inne, całkiem konkretne zainteresowania i umiejętności. Ma swoją wizję kariery zawodowej, tyle że rodzice powiedzieli mu: „ Takiej pracy to ty nie znajdziesz – bierz, co jest".

Jeśli ludzie idą na studia, które ich nie interesują, a potem podejmują pracę, która ich nie pasjonuje, nie realizują się zawodowo w pełni. Jeśli już nawet są dobrzy, to często tylko na 4-, a nie na 5+ - zauważa Piotr Wysocki, menedżer ds. rozwoju projektów marketingowych w Adecco Poland.

Najczęściej więc „pośrednictwo rodziców" dyskwalifikuje kandydata. Firmy szukają pracowników na lata. Takich, na których można liczyć i w których warto inwestować. Także przy pracy czasowej, jeśli pojawi się podejrzenie, że ktoś może nie wytrwać do końca kontraktu, przepada w rekrutacji.

Kiedy rodzice wiedzą więcej

.Co innego jednak, kiedy doświadczeni na rynku pracy rodzice sprawdzają firmę stojącą za ogłoszeniem lub nawiązują pierwszy kontakt –zauważa Patrycja Zasieczna, konsultant ds. rekrutacji w firmie Randstad. – Rodzice bardzo pomagają młodym ludziom wyjaśniać kwestie prawne, formalizować umowy. Osoby wspierane w taki sposób przez rodziców wcale nie muszą być niesamodzielne w pracy. Często ludzie zabierają na umówione spotkanie bliską osobę, aby sprawdzić, czy dla niej też coś się nie znajdzie. Nie mamy nic przeciwko temu. Odcięcie się rodziców od życia zawodowego dzieci wcale nie jest ideałem. Dobre rady są wskazane – mówi Bartłomiej Szmajdziński. – Ale należy odróżniać rady od narzucania komuś swojego zdania.

Znamy wiele przypadków, gdy silna władza rodziców przyczyniła się do sukcesu zawodowego dzieci – wystarczy spojrzeć na znane tenisistki siostry Williams czy Monikę Seles lub choćby na Michaela Jacksona. Rodzice sterowali ich karierą od wczesnego dzieciństwa. Trudno jednak o świetne wyniki, gdy dziecko choć trochę nie interesuje się swoją przyszłą pracą. Pojawia się w takich przypadkach pytanie, czy sukces dziecka osiągnięty tą metodą zaspokaja potrzeby i ambicje dziecka czy rodzica – zauważa Bartłomiej Szmajdziński.

Ingerencja rodziców w życie zawodowe dzieci powszechnie kojarzy się z załatwianiem posady „po znajomości". W rzeczy samej wcale nie jest to czymś złym. Załóżmy, że znajomy szuka pracownika na stanowisko, na którym mój syn może robić to, co lubi i świetnie potrafi. Dlaczego nie mogę polecić koledze kandydatury własnego dziecka? To byłoby przecież nierozsądne z mojej strony – mówi Kazimierz Sedlak, dyrektor firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak Personnel Consulting. – Na świecie ponad 50 proc. ludzi zmienia pracę, korzystając z tzw. polecenia. Ale i tak wszystko jest weryfikowane przez rynek. Nie przyjmę córki znajomego, jeśli ona nie będzie generować przychodów w mojej firmie.

Rodzice powinni dostrzegać płynną granicę pomiędzy doradzaniem a narzucaniem dzieciom własnej woli. Jeśli tak jest, pomoc rodziców w znalezieniu przez ich dziecko pracy może przynosić tylko same korzyści.

Marek Wiśniewski

Artykuł udostępniony przez:
.

 

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed