Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Praca w zawodzie tylko dla szczęściarzy?
Filozof pracujący jako specjalista ds marketingu? Absolwentka politologii zatrudniona w sekretariacie? Takie przypadki są na porządku dziennym i nikogo już nie dziwią. Nurtuje jednak pytanie: dlaczego tak się dzieje? Portal wp.pl postanowił dociec prawdy. W tym celu przeprowadzono ankietę, w której wzięło udział 2118 osób. Rozwinęła się też ciekawa dyskusja na forum.
Coraz częściej spotykamy osoby pracujące w branży zupełnie niezwiązanej ze swoim wykształceniem. Czy zatrudniając się w zupełnie innych zawodach niż ten wyuczony, czynią to z braku innego wyjścia, czy też na przykład z powodów finansowych? Z wypowiedzi osób dyskutujących na forum można wyłonić trzy główne powody, dla których praca w zawodzie jest luksusem.
Wszędzie dobrze, ale za granicą najlepiej
W świetle coraz częstszych wyjazdów do pracy zagranicę, pojawiły się głosy, że w Polsce po prostu się nie da. Jeśli pracować to tylko tam. Gdyby nie było w tym prawdy, nie wyjechałoby z Polski 2 mln osób w ciągu ostatnich dwóch lat. Jednak z pewnością większość Polaków wyjechała nie po to by pracować w swoim zawodzie, lecz by w ogóle gdzieś pracować, a przy tym więcej zarabiać.
Są jednak i tacy, którzy faktycznie za granicą znaleźli pracę w wyuczonym zawodzie. Twierdzą, że realia zatrudnienia w Polsce i poza jej granicami są nie do porównania. Ania 26 napisała na forum: - Pracuję jako Marketing Manager w Wielkiej Brytanii, nie wierzę w to, że byłabym w stanie dostać taką pracę w Polsce. Tu pracę dostałam od razu po studiach, najpierw jako staż a potem na stałe. BEA dodała: - Ja też pracuję w Wielkiej Brytanii w zawodzie kontroler jakości - mój zawód to Inżynier Towaroznawstwa. W Polsce byłoby to niemożliwe, a tutaj mój dyplom zrobił duże wrażenie. Mam jednak nadzieję na znalezienie takiej pracy za parę lat w Polsce.
Powrót do kraju planuje również Damian. Swoją pracę będzie kontynuował na bazie doświadczenia jakie zdobywa w Anglii: - Ja również pracuje w zawodzie jako Technical Sevice Manager w Londynie. Pracowałem w Polsce przez 2 lata z osiągnięciami, jednak u nas kumoterstwo i słabe pensje niszczą wszystko. Pomimo to nie zamierzam zostać na stałe, planuję za jakiś czas wrócić i pewnie zacząć swoją firmę, bo nauczyłem się tutaj znacznie więcej niż w Polsce.
Mika: - Teraz trzy lata po ukończeniu nauki pracuję oczywiście w miejscu gdzie żadne studia nie są mi potrzebne. A najbardziej przykre jest to, że cały potencjał który miałam nie został spożytkowany. Nikt z moich przyjaciół z roku nie pracuje w zawodzie i to jest niestety przykry fakt. Naprawdę wydaje mi się, że prędzej pracę w zawodzie znalazłabym zagranicą.
Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest bolesny problem stale utrzymującego się na wysokim poziomie bezrobocia – najwyższego w krajach UE. Często podejmujemy jakąkolwiek pracę, aby tylko mieć się z czego utrzymać.
Bez znajomości ani rusz
Ali: - Jestem absolwentką prawa, znam dobrze angielski, niestety nie udało mi się dostać na aplikację. Pracuję w kadrach i prowadzę sekretariat w pewnej niewielkiej firmie. Marzę o zmianie pracy, oczywiście na pracę w swoim zawodzie: sąd, kancelaria, urząd itp., jednak nie ma szans na taką pracę bez tzw. "pleców". Zgadzam się z tym, że obecnie praca w zawodzie to luksus. Pomimo tego, że wysyłałam mnóstwo odpowiedzi na oferty pracy, nie ma wielkiego odzewu. To przykre, skończyłam studia z bardzo dobrym wynikiem...
Na forum pojawiło się wiele głosów potwierdzających taką opinię. Napisała też Niuśka: - Ja także skończyłam prawo. Po studiach przez rok byłam na stażu w urzędzie, a później dostałam pracę na stałe. Nie ukrywam, że poszczęściło mi się dzięki mojej znajomej, bo tak pewnie siedziałabym teraz w domu.
Winne szkoły
Skończyłam akademię ekonomiczną, pracuję w swoim zawodzie, jak 95% moich kolegów i koleżanek ze studiów. Wydaje mi się, że problem tworzą same uczelnie, które tworzą kierunki studiów i przyjmują na nie setki albo tysiące osób wiedząc, że w danym zawodzie jest najwyżej kilkadziesiąt miejsc pracy. Profile uczelni i ilość przyjmowanych na poszczególne kierunki ludzi powinna być uzależniona nie tylko od „mody" na dane studia, ale też po części od realnego zapotrzebowania na dane zawody na rynku pracy w Polsce i zagranicą. Po co kształcić ludzi w zawodach, w których z góry wiadomo, że pracy nie znajdą? – pyta Geena.
Dla przykładu "Gazeta Olsztyńska" podała ostatnio, że aż 90% absolwentów kierunków humanistycznych nie ma szans na znalezienie pracy zgodnej ze swoim wykształceniem. Co prawda, badania te dotyczą regionu warmińsko-mazurskiego, jednak podobnie jest we wszystkich częściach kraju.
A tak wygląda problem z punktu widzenia licealistki: - Jestem tegoroczną maturzystką i z perspektywy obserwatora zreformowanego szkolnictwa średniego widzę głębszy problem. Skończyłam LO na profilu humanistyczno-prawnym i wybierając go, z góry skazałam się na maturę z historii lub wosu, ponieważ wszystkie inne przedmioty były nauczane w bardzo ograniczonej liczbie godzin, a reforma zniosła prawo do fakultetów profilom niejęzykowym. Jednocześnie przekreśliłam sobie szansę na studia niehumanistyczne, ponieważ matura zastąpiła egzaminy wstępne. W gimnazjum człowiek jest za młody i zbyt mało wie, żeby już w pełni decydować o tym gdzie chce dokładnie w przyszłości pracować, a poza tym ciężko jest przecież przewidzieć co będzie na rynku pracy za 8-9 lat kiedy ukończy studia. Marzę o kulturoznawstwie, jednocześnie zastanawiam się nad tym, by w przyszłości wziąć 2 kierunek, ale czytam o niezadowolonych absolwentach pedagogiki, psychologii, filologii itd.. i załamuję ręce... jeszcze przed studiami... a to chyba nienormalne.
Kontratak
Zdaniem Króla Olcha, studia nie są nauką zawodu!. Pisze: - Ktoś kto zakłada, że kończąc filozofię będzie... nie wiem kim - filozofem? albo że kończąc stosunki międzynarodowe będzie ambasadorem w cylindrze, a po kulturoznawstwie będzie renomowanym krytykiem sztuki - jest głąbem. Studia nie mają przygotowywać do jakiegoś konkretnego zawodu. Studia mają rozwijać i uczyć studiować - czyli kształtować mobilność, zdolność ciągłego podnoszenia kwalifikacji, wszechstronnie rozwijać. Tylko najlepsi i najgorsi de facto pracują w „branży" czyli naukowo. Najlepsi - czyli ci, którzy faktycznie poświęcają się pracy naukowej i będą tworzyć wielką naukę za parę lat, zrobią kariery akademickie niekoniecznie w Polsce. Zwykle już na studiach zaliczają ze dwa stypendia zagraniczne i nie chodzi tu tylko o imprezowego Erasmusa. Tacy ludzie - jak każdy kto chce odnieść sukces w pracy - wiedzą co robią. Zostają też najgorsi - ci którzy nie mają żadnego innego pomysłu lub są lubianymi przez kadrę uniwersytecką miernotami, w sam raz nadającymi się do kontynuowania szczytnej drogi polskiej humanistyki - po równi pochyłej w dół. Wszyscy pomiędzy tymi biegunami pracują w teoretycznie niezwiązanych z wykształceniem zawodach. Teoretycznie - bo kto ma na przykład być specem od PR-u jak nie poloniści, dziennikarze, socjologowie czy politolodzy? Przecież prac opartych na pisaniu tekstów i rozumieniu świata nie można powierzyć posiadaczom licencjata z marketingu i zarządzania! Nie należy się martwić - tylko mieć marzenia, cele i próbować je realizować.
Mac123: - A mnie denerwują te narzekania prawników, którzy twierdzą, że po skończeniu studiów są mecenasami i należy im się wszystko. Niestety to się skończyło i trzeba zapieprzać jak w innych zawodach, a nie narzekać, że się nie ma pleców. Trzeba pracować być aktywnym i elastycznym. Ja skończyłem słabe liceum, ale dostałem się na prawo z jednym z lepszych wyników. Na studiach byłem przeciętny, ale rozwijałem to co mnie interesowało i nie zamykałem się na inne dziedziny wiedzy. Po skończeniu studiów nie dostałem się za pierwszym razem na aplikację radcowską, ale nie marudziłem, że to wina "układu" tylko zdawałem jeszcze raz, byłem lepiej nauczony, miałem trochę szczęścia, potrafiłem nawiązać dyskusję z komisją egzaminacyjną i zdałem. Skończyłem aplikację, zdałem egzamin i już. Nigdy nie rozumiałem kolegów z aplikacji, którzy pracowali w kancelariach za 1000 - 2000 brutto. Od skończenia studiów (pięć lat temu) trzy razy zmieniłem pracę. Teraz pracuję w dużej firmie zarabiam kilka tysięcy netto i zawdzięczam to tylko sobie, mojej żonie i wsparciu rodziców. Ludzie, trochę wiary w siebie, szczęściu trzeba dopomóc.
Więc jest problem czy go nie ma?
Na pytanie „Czy pracujesz w swoim zawodzie?" zadane na stronie portalu wp.pl, z ogólnej liczby 2 118 osób, które wzięły udział w ankiecie, tylko 39% wyznało, że tak. To dużo mniej niż połowa, co świadczy o powadze tego zjawiska. 17% badanych nie pracuje wcale. Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia w maju 2006 wyniosła 16,5 proc., co daje wynik zbieżny z odsetkiem bezrobotnych w ankiecie. W zawodach innych od wyuczonego pracuje 44% ankietowanych. Większość z nich (aż 26 procent) podjęła zatrudnienie, ponieważ nie mogli znaleźć pracy zgodnej z wykształceniem. Dziewięć procent badanych pracuje w innej branży z powodów finansowych, a następne dziewięć procent po prostu zdecydowało się robić coś zupełnie odmiennego.
Skąd ten histeryczny ton? – pyta kolejny gość na forum. - To całkowicie normalne i w porządku! Gimnazjum i liceum nie pozwalają na wyrobienie sobie jakichkolwiek zainteresowań (te trzeba nabyć gdzie indziej np. od rodziców). Idąc na studia ludzie kierują się nazwą kierunku, łatwością dostania się, finansami (własnymi lub rodziców) i tym co robią ich znajomi i przyjaciele. Praca natomiast jest tym co robi się w rzeczywistości, a nie w wyobrażeniach licealisty. Fakt, że tak dużo ludzi potrafi się dostosować do zmiennego rynku pracy to zaleta (!) nie wada - to świadczy o ich inteligencji. Ci co nie pracują lub szukają pracy tylko w zawodzie wyuczonym są albo zbyt ograniczeni by się przekwalifikować albo są entuzjastami wybranego kierunku życia (tu pojęcie zawód miesza się z pojęciem wykształcenie). – pisze Zdziwiony Pesymizmem.
Riposta: - A co się dziwisz, jak na jedną osobę w Polsce, która potrafi coś zrobić (czyt. inż.) przypada 10 co chciałoby zarządzać.
Winą za to, że nie każdy może pracować w swoim zawodzie można obarczać wszystko i wszystkich. Tak naprawdę każdy ma trochę racji. Ale kto powiedział, że praca w zawodzie to takie wielkie szczęście?
Meff: - Zasuwam jako informatyk. Nie zarabiam za dużo, ale mam miłą atmosferę w pracy i lubię to co robię. Chociaż mam wykształcenie ekonomiczne, komputery były zawsze moim hobby więc dobrze mi tu. A jakbym dostał pracę w moim fachu to mam dodatkowe kwalifikacje :P
Margot: - Ja skończyłam filologię polską, dwie specjalizacje - redaktorską i filmoznawczą, a pracuję w motoryzacji :-). Prawdę mówiąc często jest tak, że studia wybiera się pod wpływem impulsu, a po 5 latach już nie widzi się siebie "w swoim zawodzie". 19 latek, który wybiera kierunek, tak do końca nie wie, co będzie chciał robić za kilka lat, a czasem życie samo przynosi rozwiązania. Ja swoją pracę bardzo lubię i nie wyobrażam już sobie, że mogłabym robić coś innego.
Byle w zgodzie z samym sobą
Praca w zawodzie innym niż ten wyuczony wcale nie musi być czymś złym. Wręcz przeciwnie – może okazać się strzałem w dziesiątkę i otworzyć drzwi do kariery. Z czasem możemy dojść do wniosku, że tej właśnie pracy nie zamienilibyśmy na żadną inną i wcale nie musi to iść w parze z przysłowiem, że... „Gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Po prostu często jest tak, że chcemy się rozwijać i robić coś zupełnie nowego.
Kariera wielu osób jest przykładem na to, iż w wyborze drogi zawodowej nie trzeba kierować się ukończonymi studiami. Wiele kierowniczych stanowisk objęli ludzie, których kierunki studiów mają niewiele wspólnego z tym co robią. Marta Głowacka, psycholog z Laboratorium Psychoedukacji, w wywiadzie dla Rzeczpospolitej radzi: - Jeśli mamy wrażenie, że nasza kariera traci tempo, nie awansujemy - warto zrezygnować i poszukać innej pracy. Trzeba być elastycznym.
Najważniejsze to wiedzieć, co chce się w życiu robić. Trzeba zdać sobie sprawę ze swoich umiejętności, zdolności i cech charakteru. Warto też mieć marzenia i je realizować.
Agnieszka Ratajczak
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)