Pracodawca szuka, ale nie chce

Jak donosi dziennik „Rzeczpospolita" w jednym ze swoich ostatnich wydań, o pracę nie muszą się już martwić nie tylko wysokiej klasy specjaliści, ale też budowlańcy, spawacze, kierowcy. Na rynku jest praca zarówno dla humanistów, jak również dla umysłów ścisłych. Sytuacja wydaje się idealna – pierwszy raz tak naprawdę możemy przebierać w ofertach. Zewsząd słyszymy głosy, że praca czeka na Polaków – w kraju i za granicą. Podobno biją się o nas największe korporacje międzynarodowe, lokujące swój kapitał w Polsce oraz firmy z Anglii, Irlandii i Norwegii. Co z tego skoro często jest tak, że za ofertą pracy nie idzie prawdziwa rekrutacja.

.Kiedy przyjrzymy się rynkowi pracy oczami pracownika, cukierkowy obraz, który się przed nami jawi, zamienia się często w rozczarowanie i rozgoryczenie. Oczywiście są tacy, którzy powiedzą „mi się udało". Którzy swoim doświadczeniem, umiejętnościami, czy predyspozycjami, zdobędą każdą posadę. Są i tacy, którzy narzekają, choć w pierwszej kolejności powinni bliżej przyjrzeć się swojemu CV i bardziej starannie przygotowywać się na rozmowy kwalifikacyjne. Ale co z tymi, którzy bezskutecznie zabiegają o jakieś stanowisko, spełniając jednocześnie wymogi stawiane nowemu pracownikowi oraz prezentując nienaganny styl bycia i profesjonalizm w przygotowywaniu swoich dokumentów aplikacyjnych? Kiedy czytamy „skontaktujemy się z wybranymi osobami" i tymi „wybranymi" nie jesteśmy my, czy zawsze winne jest nasze CV, wygląd, czy brak odpowiednich kwalifikacji?

Obok trzech najczęściej dotychczas wymienianych powodów, dla których nasza kandydatura nie została przyjęta, tj.:

  • Zbyt duża liczba kandydatów ubiegających się o stanowisko
  • Brak odpowiednich kwalifikacji i doświadczenia
  • Ewidentne błędy, wady, czy braki

wymienia się jeszcze jeden ważny, najczęściej pomijany przez pracodawców i firmy rekrutujące:

  • Ogłoszenia fikcyjne.

.Fikcyjność ogłoszenia może być bardzo różnie rozumiana. Po pierwsze – możemy spotkać się z tzw. „ofertami ustawionymi". Oznacza to, że nawet, jeżeli spełnimy wszystkie wymagania stawiane przez pracodawcę, mamy prawie zerowe szanse, aby zostać przyjętym. Pracownik, którego teoretycznie poszukuje firma, został już wybrany, czasem nawet wykonuje już swoje obowiązki. Ogłoszenie „ustawione" nie zawsze musi mieć negatywne konotacje, jednakże patrząc na szanse osób ubiegających się o to stanowisko, można bez zastanowienia powiedzieć, że jest co najmniej dla nich „niekorzystne". Mniejsza szkoda (dla firmy raczej niż kandydata) jest wówczas, gdy posadę obejmuje osoba dobrze do tego przygotowana, mająca odpowiednie doświadczenie i predyspozycje. Jeżeli natomiast stanowisko obsadzone jest nie według klucza „przydatności merytorycznej", ale „znajomości", czy „koniunkturalnych korzyści", szkodę większą zdecydowanie ponosi już firma.

Inne rozumienie „fikcyjności" to tzw. „oferty reklamujące". W takich sytuacjach firmie nie zależy z reguły na nowych pracownikach, ale na tym, aby (z różnych przyczyn) zaprezentować się (dla swoich konkurentów, klientów, spółki-matki itd.) jako silne, dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwo. Spełniając nawet 100% wymagań stawianych przez firmę (przedstawionych w ogłoszeniu najczęściej bardzo lakonicznie) istnieje niewielka szansa na to, abyśmy zostali zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną. Należy jednak pamiętać, iż wiele firm, w sytuacji kiedy rozpoczyna rzeczywistą rekrutację, sięga w pierwszej kolejności do dokumentów aplikacyjnych przesłanych w ramach wcześniejszych ogłoszeń o pracę (także „reklamujących").

.Kolejną formą są oferty „martwe". Najczęściej publikowane są przez firmy rekrutujące, a ich specyfika sprowadza się do tego, że dla wielu poszukujących pracy i wysyłających swoje CV nie ma jasnych, przejrzystych kryteriów wyłaniania i oceny kandydatów. Sytuacja wygląda najczęściej w następujący sposób: wysyłamy odpowiedź na adres firmy pośredniczącej, podając w tytule e-maila lub na kopercie numer referencyjny i ... czekamy. I mamy nadzieję, że się uda.

„Szukałam pracy blisko trzy miesiące – wspomina Paulina, zeszłoroczna absolwentka Akademii Medycznej we Wrocławiu – większość ogłoszeń, na które odpowiadałam, to były oferty firm specjalizujących się w pośrednictwie. W tym czasie zostałam zaproszona na siedem rozmów. Żadna nie była z firmą HR. Choć czasem wydawało mi się, że jestem bardzo dobrą kandydatką".

Ogłoszenia wystawiane przez firmy pośredniczące i prowadzące rekrutację w imieniu swoich klientów, to duże ułatwienie dla samych firm i równie duża niewiadoma dla potencjalnych kandydatów. Wydawałoby się, że taki wieloetapowy proces wyłaniania pracowników z udziałem firmy zewnętrznej świadczy o nowoczesności i profesjonalizmie przedsiębiorstwa. Być może. Ale niewielu, w stosunku do aplikujących, ma szansę się o tym przekonać.

Spotkamy również oferty, na które odpowiadamy, mimo że dawno się zdezaktualizowały. Firmy, chcąc najczęściej zaoszczędzić na kosztach i czasie, wykupują w gazetach i portalach internetowych pakiety. W ten sposób ogłoszenie ukazuje się na przykład miesiąc, pomimo że rekrutacja zakończyła się już z końcem pierwszego tygodnia. Daty, które pojawiają się przy każdym ogłoszeniu, jeszcze bardziej wprowadzają w błąd. Tylko bardzo spostrzegawcze osoby lub też takie, które znają ogłoszenia niemal na pamięć, wyłapią „przeterminowane" oferty.

Nastał taki czas, że można śmiało powiedzieć: praca jest. I dla tych, którzy zamierzają piastować funkcje menedżerskie, jak również dla kierowców, tokarzy czy sprzedawców. I właściwie to nie ma co narzekać. „Rzeczpospolita" pisze: „Niewykwalifikowani pracownicy Indykpolu zarabiają teraz o 20 proc. więcej niż kilka miesięcy temu" oraz „Transportowa spółka Logistic z Andrychowa, która ma 200 ciężarówek, od ręki może przyjąć 30 kierowców". Nie pozostaje mi chyba zatem nic innego, jak tylko z „specjalisty ds. marketingu i promocji" przekwalifikować się na murarza, cieślę, betoniarza, zbrojarza, czy operatora dźwigów. Bo niestety chyba tylko pracodawcy z takich branż widzą potrzebę zatrudniania i nie mącą nam w głowach „fikcyjnymi ogłoszeniami".

Aneta Tondos

Terminologia powstała na potrzeby tego artykułu.

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed