Pracują za granicą, studiują w kraju

Coraz więcej młodych Polaków przyjeżdża w weekendy do Polski, nie w odwiedziny, lecz po to, by studiować.

.Na Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych w 20-osobowej grupie studentów drugiego roku fotografii i multimediów są cztery osoby dojeżdżające spoza kraju. To studia zaoczne, zajęcia trwają od piątku do niedzieli, co dwa tygodnie.

Magda Gorzkowska, studentka: - Jak na szpilkach czekam na plan, bo muszę zarezerwować sobie bilety lotnicze. Tych w promocji wcale nie ma dużo.

Magda ma 28 lat. Od dziewięciu mieszka w Paryżu, ale studiuje we Wrocławiu: - We Francji nie znalazłam uczelni, na której jednocześnie mogłabym studiować i fotografię, i multimedia. W Paryżu są kierunki pokrewne, ale cena roku nauki to prawie 6 tys. euro. Nawet doliczając wyjazdy, taniej wychodzi w Polsce. I poziom tu jest bardzo wysoki.

Żeby dojechać na piątkowe zajęcia, Magda wsiada do samolotu już w czwartek rano. Z Paryża nie ma połączeń do Wrocławia, więc wybiera lot do Krakowa albo Katowic, a później wsiada w pociąg. Miesięcznie na dojazdy wydaje 200-400 euro. - Nie jest łatwo. Zostawiam rodzinę na cztery dni, a potem w podróży spędzam kilkanaście godzin. Zajęcia kończą się późnym wieczorem, więc słaniam się na nogach, ale muszę wytrzymać jeszcze rok.

Tanimi liniami albo samochodem dojeżdżają też Ewa i Krzysiek z grupy Magdy. Ewa mieszka koło Dortmundu, Krzysiek - przy granicy z Francją: - Dziwne, ale ludzie z Wrocławia częściej opuszczają zajęcia niż my. Musi im mniej zależeć.

Prof. Wojciech Sitek, dyrektor Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego: - Nie ma jeszcze badań, które pokazywałyby skalę zjawiska, ale jest ogromne. Miałem studentkę, która dojeżdżała z Portugalii. Inna na konsultacje przylatywała ze Stanów Zjednoczonych. Polskie uczelnie stają się coraz bardziej otwarte.

Od września studentem na odległość będzie też Artur Kwaczyński mieszkający w Irlandii. Kończy politologię na UWr. Artur: - Rok temu wziąłem dziekankę i pojechałem zarobić. Najpierw była knajpa, potem centrum kultury. Teraz pracuję w Xeroksie, typowa praca biurowa. Liczy się już do CV, bo to porządna firma i odpowiedzialne stanowisko. Do Polski postanowiłem nie wracać, ale studia tu skończę. Artur obliczył, że wizyta we Wrocławiu co dwa tygodnie to nie więcej niż sto euro na miesiąc. - Dopiero się urządzam, ale za moją irlandzką pensję wynajmuję pokój, niedługo kupuję samochód i jeszcze coś odłożę. Wreszcie mam konkretne pieniądze i mogę sobie studiować.

Prof. Wojciech Sitek: - Młodzi, znający języki, kosmopolityczni studenci nie tylko zmieniają stereotyp studiowania zaocznego, ale też obraz Polaków za granicą. To już zupełnie inna mentalność, europejska.

Paweł Rymaszewski z Lancourd od pięciu lat mieszka we Francji. Pracuje w Paryżu jako kontroler ruchu satelitów. Uczy się w Warszawie. - Studia we Francji? Nawet o tym nie myślałem. Drogo, nauka w obcym języku i na dużo niższym poziomie. Nie opłaca się, poza tym przyjazd raz na pięć tygodni do Warszawy jest jak wycieczka.

Karolina Łagowska

Źródło: http://www.gazeta.pl

Szukaj ofert pracy

Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)

Kontakt z nami

FUNDACJA MANUS
Wybrzeże Wyspiańskiego 23-25, lok. 4.34
50-370 Wrocław
Napisz do nas 
Copyrights 2004-2005, WokolKariery.pl | Fundacja ManusRSS Feed