Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Problemy z okresem próbnym
Konrad był najlepszej myśli. Z powodu zmian w życiu osobistym trafił z dużego miasta do Cieszyna. Tam o pracę wprawdzie trudno, ale Konrad miał niezbywalny atut: doświadczenie w dużej firmie. Nie zdziwił się więc, gdy zaproponowano mu płacę taką samą, jaką otrzymywał poprzednio. Konrad został zatrudniony w firmie spedytorskiej na stanowisku kierownika projektów. Okres próbny miał trwać trzy miesiące.
- Nie miałem zastrzeżeń co do warunków umowy. Po wyznaczonych trzech miesiącach obiecano mi nawet podwyżkę o 300 zł! Byłem pewien, że się sprawdzę. Obowiązki, jakie miałem objąć w pracy, nie były mi bynajmniej obce – mówi.
Pierwszego dnia pracy Konrad został zapytany przez współpracowników o to, ile zarabia. Odpowiedział zgodnie z prawdą: 2300 zł netto. Bartek i Hania, zatrudnieni na podobnym stanowisku, pokiwali głowami - tak, tak, my też.
Praca nie wyglądała różowo – w firmie był straszny chaos. Szef nie wiedział, czym tak naprawdę powinni się zajmować poszczególni pracownicy, więc często zdarzało się, że Konrad brał na siebie obowiązki innych. Wszystko, co miał robić, wykonywał sumiennie i z zaangażowaniem. - Przez całe trzy miesiące nikt ani razu nie dał mi do zrozumienia, żeby był niezadowolony z mojej pracy. Ostatniego dnia okresu próbnego zapytałem pro forma: „mam przyjść jutro do pracy, prawda?"
I tu zaczęły się problemy. Przełożeni odpowiedzieli: tak… w zasadzie tak… ale musimy porozmawiać. Konrad nie podejrzewając niczego złego stawił się na rozmowę u szefostwa. Tam okazało się, że ci są z niego owszem, zadowoleni, ale właściwie to… są niezadowoleni. – Obrzucali mnie tak niedorzecznymi argumentami, jak to, że mam dziwną minę, kiedy idę przez korytarz biura. Zarzucali, że nie zrobiłem tego i tego – nigdy nie słyszałem, że to należy do moich obowiązków - nie umawialiśmy się, że mam sam z siebie przejmować kompetencje prezesa!
Ostatecznie okazało się, że szefowie mają Konradowi do zaproponowania pracę, ale za sumę o 500 zł niższą niż podczas okresu próbnego. Co więcej, wyszło na jaw, że współpracownicy Konrada dostawali właśnie 1800 zł brutto. Hania i Bartek wstydzili się do tego przyznać. – Teraz już wiedziałem, czemu patrzyli na mnie nie do końca przyjaźnie. Nie miałem wyjścia. Zostałem potraktowany tak, że aby móc samemu sobie patrzeć w oczy, musiałem zrezygnować. Teraz jestem zupełnie na lodzie. Jak znajdę pracę w Cieszynie z moimi bardzo specjalistycznymi kwalifikacjami?
Według prawa, pracodawca nie mógł rozwiązać umowy z Konradem później niż dwa tygodnie przed upływem trzech umówionych miesięcy. Jednak w sytuacji, jaką zaaranżował, zawsze może się zasłaniać tym, że to Konrad nie przyjął proponowanych przez firmę warunków (informacje na temat zasad obowiązujących pracodawcę i pracownika w sytuacji okresu próbnego znajdują się m.in. na stronie
www.monitorprawapracy.pl/news.php%3Fkat%3D2%26id%3D2069+okres+pr%C3%B3bny&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=3).
Okres próbny, to jak sama nazwa wskazuje, czas przeznaczony na sprawdzenie, czy pracownik nadaje się na dane stanowisko. Niektórzy pracodawcy znając swoje prawa, wykorzystują je niestety do realizowania swoich celów, sprzecznych z interesami pracownika. Postępowanie, jakiego dopuszczała się swego czasu kawiarnia TriBeCa, było jeszcze bardziej perfidne.
Magda studiowała w Krakowie na trzecim roku socjologii. Nie chciała znajdować stałej pełnopłatnej pracy, nie miała na to czasu. Praca kelnerki wydała jej się idealnym sposobem na dorobienie do kieszonkowego od rodziców.
Bardzo miła pani na rozmowie kwalifikacyjnej była przychylnie nastawiona do kandydatury Magdy. Na tyle przychylnie, że zaprosiła ją na dzień próbny w poniedziałek. W poniedziałek zadzwoniła, żeby Magda przyszła we wtorek. Ostatecznie do „dnia próbnego" doszło w środę, ale Magda nadal była dobrej myśli.
Mina zrzedła jej trochę, gdy zobaczyła stertę naczyń do pozmywania i usłyszała, że tego dnia o kelnerowaniu może tylko pomarzyć.- Ale cóż, pomyślałam sobie: w wielu korporacjach nawet najlepiej wykształceni muszą przechodzić wszystkie szczeble kariery, żeby dobrze poznać funkcjonowanie firmy. Najwidoczniej ja, kandydatka na kelnerkę, też tak muszę.
Optymizm Magdy mocno przygasł, gdy podczas zmywania poważnie zacięła się nożem w palec, a nikt nawet nie kiwnął, żeby jej pomóc. – Stałam tam z krwawiącą ręką na środku kuchni, krew dosłownie lała się na naczynia, wołałam coś do kogoś, a wszyscy udawali, że mnie nie widzą. W końcu do kuchni wszedł jakiś chłopak, popatrzył, powiedział: plastry są tam – machając ręką w bliżej nieokreślonym kierunku – i poszedł.
Po południu Magda awansowała: mogła przynosić brudne naczynia z sali. – To było wbrew pozorom jeszcze gorsze: klienci siedzieli sobie nad niedopitą kawką, a ja musiałam im ją wyrywać sprzed nosa, bo w całym lokalu były cztery łyżeczki! Dosłownie cztery! – bulwersuje się Magda. – Byłam przekonana, że już więcej moja noga w tym miejscu nie postanie. Czekałam tylko, żeby dotrwać do wieczora. Głupio mi było, zrobić przedstawienie, nagle rzucając ścierkę i mówiąc: ja odchodzę – śmieje się.
Najwyraźniej głupio było rzucić całą tę farsę także Oli, innej studentce, która „dzień próbny" odbywała już od tygodnia. – Ona była w jakiejś matni. Codziennie próbowała się umówić z szefową na rozmowę, a ta codziennie mówiła jej, żeby przyszła normalnie do pracy następnego dnia, to się spotkają. Sytuacja powtarzała się kolejnego dnia w identyczny sposób. Mówię jej: Ola, daj spokój, rzuć to! A ona na to, że jeszcze nie może się zdecydować. Że zadzwoni do szefowej, może ta będzie chciała z nią pogadać.
W ten sposób Ola przepracowała wiele dni, nie dostając ani grosza. W sytuacji Oli znalazło się wielu innych studentów, którzy nie umieli powiedzieć „nie" – firmie TriBeCa, ale także samym sobie. Nie umieli pogodzić się faktem, że tym razem z pracą im nie wyszło. I zdopingować się do poszukania normalnej pracy: takiej, za którą dostawaliby pieniądze…
Jak sobie poradzić z takimi sytuacjami? Najważniejsza jest tu asertywność i znajomość prawa pracowniczego. Nie trzeba oczywiście mieć paragrafów w jednym paluszku: jeśli nie ma się znajomego prawnika gotowego do pomocy, wystarczy… umiejętność szukania informacji w Internecie. Nie pozwólmy się zdominować pracodawcom! W końcu umowa o pracę to korzyści i obowiązki dla obu stron.
Kasia Michalczak
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)