Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Wypowiedzi królików
Testowanie na sobie leków z jednej strony wiąże się z ryzykiem uszczerbku lub nawet utraty zdrowia, z drugiej zaś ma służyć nauce i zwalczaniu chorób w przyszłości. Mając na uwadze szczytny cel, większość z nas i tak nie zgodziłaby się na takie doświadczenia. Są jednak osoby, które brały już w nich udział. Co nimi kierowało? Przeczytaj wypowiedzi „królików" z forum Gazety Wyborczej.
Sławek Nowak, absolwent technologii żywienia zbiorowego, 29 lat:
To nowe, ciekawe doświadczenie. Nie chodziło mi o zarobek, ale wiadomo, że nikt nie będzie pracował dla idei. Poza tym na razie szukam pracy, więc pieniądze się przydadzą. Takie badania to bardzo dobry trening dla naszego organizmu - nie można jeść ani pić różnych rzeczy: coli, kawy, wina, cytrusów. Od dwóch miesięcy piję tylko herbatki owocowe. To zupełnie zmienia odczuwanie smaków. W ośrodku jest fajnie - gramy w karty, szachy, warcaby. Można poznać ciekawych ludzi. O skutkach ubocznych nie myślę, sam lek i jego działanie nie jest drastyczne i nie ma się czego obawiać.
Kuba S., student etnologii, 28 lat:
Akurat byłem bez pracy, nie chciałem nigdzie się zatrudniać na etat, a to był łatwy sposób zarobienia pieniędzy. Miałem testować lek na osteoporozę. Za kilka miesięcy płacili około 2,5 tys. zł. Trochę się bałem o swoje kości, a moja dziewczyna była przerażona. Na szczęście mam mamę w służbie zdrowia, spytała specjalistów i okazało się, że to raczej bezpieczne. Ale zdyskwalifikowali mnie, bo jestem wegetarianinem.
Anna T., studentka pedagogiki, 23 lata:
Nie lubię brać leków, ale da się wytrzymać. Zarabiam sobie na ciuchy. Kłopot sprawia mi niepalenie, poza tym musiałam odstawić pigułki antykoncepcyjne. A w trakcie badań nie powinno się zachodzić w ciążę.
Marcin, kierowca w Pizza Hut, 21 lat:
Brałem udział w czterech badaniach. Testowałem na przykład lek przeciwcukrzycowy, przeciwbólowy i na prostatę. Trzeba sobie dorabiać, nie? Mam w pracy grafik, więc mogę go sobie dopasować. Czasem kusi mnie, żeby od razu iść na następne badanie. Ale szkoda mi zdrowia. Zawsze czekam te trzy miesiące, żeby mi się zregenerowała krew.
Tomasz Sztabnicki, bez pracy, 33 lata:
To jest raczej okazja do dorobienia, nie można z tego żyć. Za mało się zarabia.
Student AWF:
Żałuję, że się zgodziłem na te badania, bo nie lubię leków. Źle to znoszę psychicznie. Mam pokłute żyły od pobierania krwi jak narkoman. Nic nie powiedziałem mamie, bo na pewno by się to jej nie spodobało.
Piotr Piotrowski, pracownik kancelarii komorniczej, ok. 40 lat:
Drugi raz biorę udział w takich badaniach. Jestem tu trochę dla przyjemności, trochę dla pieniędzy. Obsługa jest miła, jedzenie smaczne, jestem zadowolony. Nie ma się czego bać, w końcu nie testuję psychotropów ani jakichś dziwnych leków. Podają nam małe dawki. Osoba chora bierze cztery razy tyle. Poprzednio testowałem leki nasercowe. Takich ośrodków badań jest kilka w Warszawie, więc niektórzy przechodzą z jednego do drugiego i mają z tego większy zarobek. A niektórzy wyjeżdżają na badania do Anglii. Wtedy nawet za przelot zwracają. I zarabia się tam kilkanaście razy więcej.
Student SGGW, ok. 20 lat:
Formularz świadomej zgody jest bardzo jasno sformułowany. Nie zrozumiałem tylko, o co chodzi z dawkami leku - nie miałem pojęcia, czy to dużo, czy mało. Ale w domu sprawdziłem sobie, co to za substancja, i się uspokoiłem.
Mariusz, pracownik patroli interwencyjnych, ok. 25 lat:
Moja żona się buntuje i robi mi awantury z powodu badań. A dla mnie to odskocznia. Mam sąsiada, który do mnie dzwoni i namawia na testy. Nie chciałbym tylko testować psychotropów, bo po tym się śpi, a ja jeżdżę samochodem.
Iza Kęcka, pracuje w sklepie, ok. 30 lat:
Koleżanka mi powiedziała, że tak można dorobić. Badania robią, opiekują się, więc się nie boję. Testowałam już raz lek, po którym całą dobę się spało. Wtedy musiałam się z koleżanką zamieniać na zmiany. Teraz lek jest łagodniejszy - przeciwbólowy.
Prywatny przedsiębiorca, ok. 35 lat:
To miałaby być praca dla idei? Co pani opowiada? Ja zarabiam na wakacje.
Były pracownik firmy ochroniarskiej, ok. 25 lat:
Moja mama się martwi, że za dziesięć lat będę bez wątroby. Ale ja się na razie nie przejmuję - jak mi się coś popsuje, to będę się martwić. Zakazami też się nie przejmuję. Jak brałem udział w badaniach na osteoporozę, był zakaz wysiłku. A ja pracowałem na budowie i nic mi się nie stało. Czasem też piję, ale nie w czasie sesji. Inni też piją. Trzeba uważać z trawą, bo za palenie wyrzucają.
"Puffa", studiuje handel nieruchomościami, ok. 20 lat:
Taki mamy rynek pracy w Polsce. Ja pracuję jako koder, wprowadzam dane i co jakiś czas mam dwa miesiące przerwy. Wtedy jestem tu. To bardzo dobra praca. Nie ma w tym nic złego - przecież tak samo szkodzi kawa, narkotyki. A te leki mogą nam pomóc. Zakazy nie są takie straszne - ja na przykład palę cały czas. Przestaję, gdy tu przychodzę.
Uważaj:
Magdalena Zosicz, kierownik Centralnej Ewidencji Badań Klinicznych, ostrzega: - Pamiętajmy, że udział w badaniach klinicznych to nie jest praca. To eksperyment, który pomaga w rozwoju nauki. Nie można tego traktować jako sposobu zarabiania na życie.
Niebezpieczne testy
Ponad tydzień temu w Londynie w czasie badań klinicznych zdarzył się poważny wypadek. Podczas testowania leku przeciwzapalnego u sześciu pacjentów stwierdzono tak poważne komplikacje, że trafili na oddział intensywnej terapii. Dwóch z nich do dziś nie odzyskało przytomności. Lekarze sądzą, że mogą pozostać w stanie śpiączki nawet przez rok. Jak twierdzi jeden z ochotników, firma Parexel, producent leku, za udział w badaniach zapłaciła pacjentom 2,3 tys. funtów.
Artykuł udostępniony przez:
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)