Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Wypowiedzi praktykantów
Odbywanie praktyki niesie ze sobą niemal same plusy! Młodzi ludzie decydując się na nią, kierują się nie tylko chęcią zarobienia i wejścia „od kuchni" w struktury dużych, międzynarodowych firm. Coraz częściej liczy się dla nich szansa na obycie w świecie, poznanie innych narodowości i kultur.
Mówią praktykanci:
Dzięki praktyce w Danii zalazła pracę w Krakowie
Karolina Banasiak, studentka V roku inżynierii środowiska Politechniki Wrocławskiej, w grudniu wróciła z półrocznej praktyki w Aalborgu w Danii. Skorzystała z programu Leonardo da Vinci.
Sama na miejsce praktyki wybrała firmę Kruger zajmującą się osuszaniem osadów ściekowych. - W Polsce suszarnie ścieków są dopiero wprowadzane, a na uczelni nikt nas o tym nie uczył - mówi Karolina. Dostawała stypendium - 400 euro miesięcznie - a firma dodatkowo opłacała jej akademik. Karolina wykonywała rysunki suszarni, przygotowywała też oferty do przetargów. - To była ambitna praca i miałam pole do popisu - opowiada. - Początkowo Duńczycy we mnie nie wierzyli. Chcieli pokazać, jak obsługuje się AutoCad (program do tworzenia projektów technicznych), i byli zdziwieni, że już doskonale go znam. A jak pokazałam im moje projekty z uczelni, nie mogli uwierzyć, że zrobiłam je sama. Dopiero tam zobaczyłam, jaki wysoki jest w Polsce poziom na studiach. Karolina miała swoje biurko, telefon, komputer. Czasem firma wysyłała ją w delegacje, tak np. spędziła tydzień w Kopenhadze. - Zobaczyłam wiele rodzajów suszarni i oczyszczali ścieków, przyda mi się to do pracy magisterskiej - mówi.
Karolina cieszy się, że podszkoliła angielski. - Początkowo szukałam słówek, później mówiłam zupełnie płynnie. A co ważne, podszkoliłam język techniczny. Bez trudu czytam teksty specjalistyczne. Praktyka w Danii zaowocowała płatnym stażem w Krakowie, który Karolina już zaczęła. - Sami do mnie zadzwonili - cieszy się.
Azja go zszokowała, ale ją polubił
Jarosław Włudyka, student V roku Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, wyjechał na rok do Malezji. Wrócił w grudniu. Skorzystał z programu praktyk AIESEC. Pracował w dwóch firmach z branży IT. Odpowiadał za marketing i obsługę klientów. Do dyspozycji miał biurko i komputer. - Ale pracowałem na swoim laptopie, bo komputer był bardzo stary - mówi Jarek. - Chińczycy są niesamowicie oszczędni (jedna trzecia mieszkańców Malezji to Chińczycy).
Jarek uczestniczył w spotkaniach w klientami, w czasie których m.in prezentował produkty firm. Zdarzało się, że rozmowy prowadzone były po chińsku. - Wtedy musiałem się wyłączyć, bo nie byłem w stanie tego zrozumieć - śmieje się. Początkowo nie był zadowolony z pracy w chińskich firmach. - Byłem zdany tylko na siebie. Nie było nikogo, kto pomógłby mi zrozumieć, co się dzieje. A nie znając tej kultury, nie byłem w stanie zrozumieć, czego ode mnie oczekują. Ale ostatecznie zalazłem ludzi, którzy mi pomogli. Teraz już rozumiem, jak działa chińska firma i uważam, że to było doskonałe doświadczenie. Chińczycy nie mówią tego, co czują. - Tam liczy się "zachowanie twarzy" - wspomina Jarek. - I to nie tylko własnej, ale także rozmówcy. Np. jak ja popełnię błąd w pracy, to szef nie powie mi o tym, żeby mnie nie zawstydzić. Dla nas to trudne do zrozumienia.
Jarek poleca takie wyjazdy. - Trzeba całkowicie zmienić sposób myślenia. Wielu rzeczy uczyć się od początku. Jesteśmy trochę jak dzieci - wchodząc do restauracji, nie wiemy, co zamówić, bo nie znamy potraw. Jarek zapewnia, że każdego dnia zdarzały się niespodziewane sytuacje. - To był wstrząs kulturowy. Uświadamia, że trzeba akceptować różnice i nie wywyższać swoich wartości, bo to prowadzi do nieporozumień i porażek - mówi.
Na praktyce nie dało się zarobić, ale spokojnie wystarczyło na utrzymanie, a także na podróże. Jarek jeździł po kraju w weekendy, a przez miesiąc po praktyce zwiedzał m.in. Singapur, Filipiny i Tajlandię. Po powrocie z Azji zrezygnował z pisania szablonowej pracy o funduszach strukturalnych. Będzie pisać o stosunkach gospodarczych między Unią Europejską a Azją Południowo-Wschodnią. - Gdyby nie wyjazd z Europy, nie przyszłoby mi do głowy, żeby pisać o innym kontynencie - podsumowuje.
Od stażu do etatu
Anna Rosiak, absolwentka polonistyki i historii sztuki, ogłoszenie o stażu w Orsay - sieci sklepów z ubraniami dla kobiet - znalazła w internecie. Firma zaprosiła ją na rozmowę kwalifikacyjną i udało się: Ania dostała się na półroczny staż w dziale marketingu we Wrocławiu. - To była moja pierwsza oficjalna praca - mówi. - Wcześniej pracowałam za granicą, m.in. jako au pair. Ale to coś innego. Tu miałam posadę w dużej międzynarodowej firmie. Na początku wszystko było dla mnie nowe i stanowiło wyzwanie.
Przez pierwszych kilka miesięcy redagowała teksty do firmowej gazetki, tłumaczyła niemieckie dokumenty (centrala Orsay jest w Niemczech) i zajmowała się akcją reklamową - obsługa w wybranych klubach w największych miastach Polski nosiła koszulki z logo Orsay. Później przyszedł czas na bardziej ambitne zadania. Ania zastąpiła koleżankę, która poszła na urlop macierzyński. Zaczęła się zajmować merchandisingiem. Chodzi o to, aby tak zaprezentować towar, żeby przykuł oko klienta. Ubrania muszą być posegregowane m.in. wg kolorów. Ania miała i ma też wpływ na wystawy firmowych salonów.
Po stażu dostała trzymiesięczną umowę o pracę, a teraz ma już umowę o pracę na czas nieokreślony. Pracuje we Wrocławiu w centrali Orsay na Europę Środkowo-Wschodnią, czyli Polskę, Czechy, Węgry i Słowację.
Ania często wyjeżdża na szkolenia do Niemiec, była też na otwarciu nowych sklepów m.in. w Warszawie i Austrii. - Cały czas korzystam z niemieckiego. Osłuchuję się też z francuskim i czeskim, bo kontaktuję się z obcokrajowcami. No i trafiłam na dobry dla mnie okres w firmie, kiedy zmienia ona swój wizerunek - mówi. - Z moim wykształceniem i bez praktyki nie znalazłabym pracy w dziale marketingu - przyznaje. - To dobry sposób dla humanistów, którzy chcą się sprawdzić w innym zawodzie.
Wypowiedzi udostępnione przez:
.jpg)
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)