Oferty pracy
Oferty według branż
- Administracja [1]
- Architektura [0]
- Bankowość / Ekonomia [1]
- Biotechnologia [0]
- Budownictwo [3]
- Chemia [0]
- Doradztwo / Konsulting [1]
- Edukacja [1]
- Elektronika [1]
- Elektryka [1]
- Energetyka [1]
- Farmaceutyka [0]
- Finanse i księgowość [9]
- FMCG [0]
- Geodezja [0]
- Grafika / Media [2]
- Handel / Sprzedaż [41]
- HR / Kadry [4]
- Inżynieria środowiska [0]
- IT / Internet [8]
- Komputery / oprogramowanie [1]
- Komputery / sprzęt [0]
- Koordynacja / Logistyka [0]
- Logistyka / Zakupy [0]
- Marketing / Reklama [2]
- Mechanika [4]
- Medycyna [2]
- Motoryzacja [4]
- Nieruchomości [0]
- Obsługa klienta/call center [12]
- Operatorzy/mechanicy maszyn i urządzeń [7]
- Organizacje pozarządowe [0]
- Praca fizyczna [9]
- Prace biurowe [0]
- Prawo [0]
- Projektowanie / Wdrażanie [0]
- Public Relations [0]
- Rolnictwo [0]
- Rozrywka/Sztuka [1]
- Technika / Inżynieria / Konstrukcja [8]
- Telekomunikacja [0]
- Telekomunikacja (oferty pracy w Nokia Siemens Networks) [0]
- Tłumaczenia/Języki obce [0]
- Transport [5]
- Turystyka i hotelarstwo [0]
- Ubezpieczenia [0]
- Weterynaria [0]
- Windykacja [0]
- Zarządzanie produkcją [1]
- Zarządzanie / Organizacja [0]
- Inna [64]
Nowe, zagraniczne rynki pracy
Po 1 maja na pewno otworem stanie przed naszymi rodakami Hiszpania i Portugalia. Ale możliwe, że spośród państw Unii podobną decyzję zdążą podjąć też Grecy i Finowie. Jak znaleźć tam pracę i czy to się opłaca?
Na początek obrazek z kawiarni w centrum Poznania - przy czekoladzie na gorąco rozmawiamy z Emilią Popławską, która wróciła właśnie z pracy w Hiszpanii. Gdy kończymy, okazuje się, że naszej rozmowie przysłuchiwały się dwie nastolatki, świeżo po liceum. Chcą wyjechać do Hiszpanii do pracy. Może na stałe. Ale dokąd jechać, by pracę na pewno znaleźć? Pani Emilia tłumaczy cierpliwie, zachęca i przyznaje: - Możliwe, że i ja tam wrócę.
Z pewnością lepiej jechać już po 1 maja. Po tym dniu otwarte zostaną bowiem rynki Hiszpanii i Portugalii. Prawdopodobnie także Finlandii i Grecji. Następne w kolejce mogą być Norwegia i Islandia. Włosi zwiększą natomiast kontyngent, czyli liczbę pozwoleń na pracę dla Polaków. Z pewnością rynków nie otworzą Niemcy i Austria, wciąż zastanawiają się nad tym Holandia i Francja.
Andrzej Zybała z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej tłumaczy, że otwarcie rynku pracy oznacza tak naprawdę jedno - żadnych dodatkowych formalności przy poszukiwaniu pracy. Polak nie musi załatwiać niczego w polskich urzędach pracy, chyba że szuka pracy za ich pośrednictwem. - Może zgłosić się do urzędu zatrudnienia w Hiszpanii czy Portugalii i korzystać z tych samych praw co obywatele kraju, do którego przyjechał. Jedyne dokumenty, jakie musi wypełnić, to te, które wypełnia też bezrobotny Hiszpan, Portugalczyk czy Grek - tłumaczy Zybała.
Jak w Hiszpanii, to na Majorce
Obecnie legalnie pracuje w Hiszpanii około 34 tys. naszych rodaków. Po 1 maja z pewnością jednak będzie ich więcej. Hiszpania jest bowiem jednym z tych krajów, które wtedy właśnie otworzą dla Polaków rynek pracy.
Hiszpania to kraj, w którym nie powinno być problemów ze znalezieniem pracy - przekonuje Emilia Popławska. Pracowała jako opiekunka do dziecka, sprzątała też dom. Zapewnia, że jadąc w ciemno, nic się nie ryzykuje. Inga Kowal z biura Guliwer Exchanges pośredniczącego w wyjazdach potwierdza, że pracę można znaleźć łatwo, trzeba tylko dobrze wybrać miejscowość, w której będziemy szukać pracy. - Najlepsze są miejscowości turystyczne - Barcelona - ale przede wszystkim wyspy - Majorka czy Ibiza - podkreśla. Pracy trzeba szukać w kawiarniach, restauracjach, barach. Po prostu wejść i pytać. Poszukiwane są kelnerki, barmani i sprzedawcy w sklepach z pamiątkami.
Uwaga: W Hiszpanii grasują firmy oszukujące Polaków poszukujących pracy. Można mieć pewność, że mamy do czynienia z oszustem, jeśli zażąda on jakiejkolwiek przedpłaty, choćby za wypełnienie dokumentów. Jeśli pośrednik (a są to najczęściej również Polacy) poda nam tylko numer telefonu komórkowego do siebie, to również znak, że mamy do czynienia z oszustem.
Ile można zarobić?
Monika Domańska, attaché prasowa polskiej ambasady w Madrycie, zaznacza, że w stolicy kraju stawki np. za sprzątanie wynoszą ok. 8 euro za godzinę. - Kelnerka w restauracji zarobi ok. 700 euro miesięcznie, ale do tego dochodzą napiwki - zaznacza. Co ważne, legalny pracownik, który przepracuje pół roku, może w czerwcu liczyć na dodatkową pensję "wakacyjną". - Kolejna taka dodatkowa pensja jest wypłacana w grudniu z okazji świąt - mówi Domańska. Pani Emilia uzupełnia: - Moje znajome pracujące jako kelnerki zarabiały miesięcznie na rękę ok. 1000 euro. Napiwki stanowiły połowę - mówi. Zawsze można liczyć na płacę minimalną. W Hiszpanii wynosi ona 537 euro miesięcznie.
Jak zarobić więcej?
Trzeba znać hiszpański. Także dlatego że sami Hiszpanie słabo mówią po angielsku. Tylko w pracy w miejscowościach turystycznych można sobie poradzić bez hiszpańskiego. Jak zaznacza Inga Kowal z Guliwer Exchanges, w miejscowościach turystycznych przydaje się znajomość języka niemieckiego. - Jest on tam nawet bardziej potrzebny niż angielski - zapewnia. W pracy biurowej język obcy to jednak za mało. - Jeśli ktoś poważnie myśli o pracy w Hiszpanii, powinien skończyć hiszpańską uczelnię. Najlepiej obronić tam pracę magisterską. Hiszpanie mają bowiem zaufanie przede wszystkim do swoich dyplomów - przestrzega pani Emilia. Jej znajoma znalazła dzięki temu pracę jako sekretarka w szkole dla dorosłych. - Oczywiście to rzadkość. Najprościej znaleźć pracę fizyczną, i to taką, której Hiszpan nie będzie chciał wykonywać - dodaje.
Kto znajdzie pracę w Hiszpanii, ten bez problemu powinien się utrzymać. Nawet sprzątaczka z Polski przeżyje, choć raczej nie odłoży gotówki. - Wynajęcie mieszkania to koszt 500-600 euro miesięcznie, pokoik to 200 euro. Jedzenie najlepiej kupować w supermarkecie. Wtedy 150-200 euro miesięcznie powinno wystarczyć - mówi pani Emilia.
Portugalia jest tania
Portugalia nie będzie dla Polaków rynkiem łatwym, ale nie oznacza to, że nie warto tam jechać. Wojciech Baczyński z polskiej ambasady w Lizbonie podkreśla, że w Portugalii utrzymuje się od trzech lat recesja gospodarcza. - Rośnie bezrobocie, a rynek pracy komplikuje wzrost liczby emigrantów, przede wszystkim z Brazylii, Ukrainy, Wysp Zielonego Przylądka i Angoli. Opanowali sektory budownictwa i usług, zbijając poziom płac na niższy poziom - tłumaczy. - Za zawody deficytowe można uznać lekarzy, pielęgniarki i dentystów - dodaje.
Minimalna płaca w Portugalii wynosi 375 euro. - Zdecydowanie lepsze średnie warunki płacowe znajdą więc Polacy w krajach Europy Zachodniej i Północnej - podkreśla Baczyński. - Tym bardziej że często spotykaną praktyką, szczególnie w branży usługowej, jest zrównanie wynagrodzenia z płacą minimalną. Ponadto pracodawcy portugalscy starają się unikać zatrudniania pracowników na umowę o pracę, a dość powszechna jest praca na zasadzie samozatrudnienia - podkreśla.
W Portugalii pracuje w tej chwili ok. 500 Polaków. Choć nie jest to kraj, w którym można się szybko wzbogacić, Marta Sak, która przepracowała tam kilkanaście miesięcy, zachęca do szukania tam pracy. - Za pierwszym razem wyjechałam na stypendium, za drugim już w ciemno - mówi. Znalazła pracę w restauracji jako kelnerka. - Może i rynek pracy nie jest łatwy, ale pracę można znaleźć. Ja szukałam jej jeden dzień! - zapewnia. Jej sposób jest prosty: - Chodzisz od restauracji do restauracji i zostawiasz CV z numerem telefonu. Czasem warto do jednego lokalu zajrzeć dwa, trzy razy, pokazać, że naprawdę ci zależy - radzi. W przypadku Portugalii obowiązuje jednak ta sama zasada co w Hiszpanii - pracy szukać należy w miejscowościach turystycznych. - Jak najdalej od Lizbony - mówi pani Marta. - Ze stolicy trzeba pojechać autobusem na wybrzeże i tam w dowolnej miejscowości starać się załapać - dodaje. Zarobić można nawet 1000 euro miesięcznie, z czego jednak połowę stanowią napiwki. Za to mieszkanie w Portugalii jest tańsze niż u sąsiada: - Za 250 euro można już wynająć przyzwoity pokój, najeść można się za 5-10 euro dziennie - mówi. Podobnie jak w Hiszpanii trzeba znać język angielski. - Pracujesz z turystami, a Portugalia jest miejscem, w którym lubią spędzać wakacje Anglicy - tłumaczy pani Marta. Zaznacza, że ani razu nie zawiodła się na swoim pracodawcy. - Radzono mi, bym prosiła o wypłatę częściej niż co miesiąc, by potem nie mieć problemów z jej otrzymaniem. Ale nie miałam dość śmiałości. Jak się jednak okazało, obawy były bezpodstawne - mówi. - Co więcej, gdy po roku wróciłam do tego samego lokalu, nie tylko znów dostałam pracę, ale też podwyżkę - opowiada.
Czekając na gest Skandynawów i Greków
Otwarcie innych rynków pracy wciąż nie jest pewne. W ubiegłym tygodniu wiceminister pracy i polityki społecznej Kazimierz Kuberski stwierdził, że wciąż liczymy na otwarcie rynków Finlandii i Norwegii (ten kraj pozostaje poza strukturami Unii Europejskiej) oraz Grecji. W Finlandii już 10 lutego grupa robocza ds. mobilności międzynarodowej ULTEVA 2 działająca przy resorcie pracy uznała, że nie ma powodów, by przedłużać upływający 1 maja okres przejściowy dla pracowników z nowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Rząd Finlandii chce otwarcia rynku, ale tę decyzję musi jeszcze zatwierdzić parlament. Na przeszkodzie stoi Federacja Fińskich Związków Zawodowych SAK, która obwarowała swoją zgodę wprowadzeniem bardziej skutecznych mechanizmów kontroli przestrzegania przez pracodawców fińskich przepisów prawa pracy w stosunku do pracowników zagranicznych.
Być może jednak jesteśmy bliżej niż dalej otwarcia fińskiego rynku. Finlandia boryka się bowiem z deficytem siły roboczej, szczególnie w branży metalowej - z 200 tys. pracowników zatrudnionych w sektorze corocznie 1,5 tys. przechodzi na emeryturę. I nie ma ich kto zastąpić - wynika z informacji udostępnionych przez polską ambasadę w Helsinkach. Pracy w Skandynawii szukać można jednak w wielu innych miejscach, choćby przy zbiorze truskawek. Zuzanna Kurlikowska, która pracowała w Finlandii, przekonuje, że lepszą pracę zdobyć może tylko osoba znająca język fiński. - W życiu codziennym angielski wystarczy, ale nie w biurze - przekonuje. Ona sama, z wykształcenia filolog fiński, pracowała w fińskiej firmie utrzymującej kontakty z Polską. - Z pewnością Polacy nie spotkają się w Skandynawii z wrogością. Mnie nigdy nikt nie wypomniał tego, że jestem Polką i że odbieram komuś pracę - zaznacza.
W Finlandii pracuje w tej chwili zaledwie kilkunastu Polaków. Z nowych państw Unii zatrudniono dotychczas ok. 2,6 tys. osób, ale większość z nich to Estończycy. W budownictwie zarobić można od 8 do 12 euro za godzinę. Trochę więcej można zarobić, pracując jako robotnik w przemyśle metalowym i leśnym - nawet powyżej 13 euro za godzinę.
Same dobre doświadczenia z pracy za granicą ma również Erniew Tomżyński, który pracował w Grecji. Był wychowawcą i ratownikiem. - Na czysto zarobiłem ponad 2 tys. euro - mówi. - Sami Grecy są bardzo otwarci i sympatyczni. Nie ma wrogości wobec osób, które przyjeżdżają do pracy, a zajęcie znaleźć można, nawet nie znając żadnego języka obcego, bo na miejscu działa wiele firm założonych przez Polaków - mówi.
W Grecji pracowała też Emilia Popławska. - Nie ma problemu ze znalezieniem zajęcia. Jeśli miałabym coś radzić, to tylko jedno - warto dopominać się o płacę codziennie. Gdy Grekowi przyjdzie zapłacić za kilka dni, to znacznie trudniej będzie mu znaleźć gotówkę - zapewnia.
W Grecji w najprostszych zawodach sprzątaczki, elektryka czy ogrodnika można zarobić od 5 do 8 euro za godzinę.
Jaka jest szansa, że Grecja otworzy swój rynek pracy? Sławomir Misiak z ambasady polskiej w Atenach podkreśla, że choć greckie ministerstwo spraw wewnętrznych jest za otwarciem rynku pracy, to ostatnie zdanie należy do ministerstwa zatrudnienia, a ono jeszcze nie wyraziło swojej opinii. - Także dla Greków byłoby to korzystne. Dziś oceniamy, że w Grecji pracuje ok. 35 tys. Polaków. Tylko 10 proc. z nich jednak pracuje legalnie. Po otwarciu rynku z pewnością ten odsetek by się zwiększył - mówi.
Przemysław Poznański
Artykuł udostępniony przez:
.jpg)
Szukaj ofert pracy
Np.: Programista Warszawa (oddzielaj słowa spacjami)